Oglądasz wiadomości znalezione dla zapytania: Test kompetencji ucznia klasy
Wiadomość
  Pokolenie głuchych ?
"Uczniowie nie słyszą muzyki

Uczniowie nie znają nut, kompozytorów, nie potrafią powtórzyć melodii, a wszystkie instrumenty dęte to dla nich trąbki - tak wynika z badań naukowców z UMCS w Lublinie, o których pisze dziś zielonogórska Gazeta Wyborcza.

Zespół naukowców z lubelskiego Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie badał tzw. kompetencje muzyczne uczniów klas III i VI podstawówek oraz II i III gimnazjów w woj.: świętokrzyskim, śląskim, lubelskim, podkarpackim, lubuskim, pomorskim i mazowieckim.

- Jesteśmy społeczeństwem z wielkimi zaległościami w edukacji muzycznej - nie kryje dr Mirosław Grusiewicz z UMCS, jeden z autorów raportu. Z danych wynika, że między poszczególnymi województwami nie ma wielkich różnic, chociaż najlepiej wypadła ściana wschodnia. Najgorzej jest w szkołach molochach i w małych szkołach z niespełna setką dzieci.

Testy były bardzo rozbudowane, wszystkie jednak przygotowano na podstawie szkolnych podstaw programowych i podręczników.

Naukowcy podkreślają minimalny wpływ szkoły na edukację muzyczną. Po części zastąpić ją mogą ogniska i grupy muzyczne, domy kultury, chóry i zespoły taneczne. Największą bolączką jest jednak brak dobrej edukacji wczesnoszkolnej. - W porównaniu z innymi krajami Europy, nie mamy mało godzin muzyki w szkole, problem jednak leży w edukacji najwcześniejszej, kiedy to kształtuje się wrażliwość muzyczną, pewne predyspozycje - twierdzą eksperci."

http://www.glos.pl/news.p...on=show&id=4377
 
  Nauczyciele kontra Uczniowie
Tak naprawdę wierzcie mi, że nauczyciele mają niekiedy do czynienia z przyszłymi wychowankami Zakładów Poprawczych, pensjonariuszami Aresztów Śledczych i Zakładów Karnych. Szkoła to miejsce, o którym każdy może coś powiedzieć (no chyba, że się w ogóle nieedukował). Nie od dziś wiadomo, że młodzież w dużej grupie czuje się wyluzowana i niezdyscyplinowana. Taką grupą jest klasa i nic się nie poradzi na to, z drugiej strony przy rozdzielaniu uczniów do poszczególnych klas nikt nie bierze pod uwagę opórcz ich kompetencji naukowej ich kultury emocjonalnej a szkoda bo przy przyjmowaniu do szkoły powinny być przeprowadzane testy psychologiczne i wyszłoby kto ma jaką osobowość. Najbardziej agresywnych powinno się nauczać i wychowywać pośród takich samych jak oni bo w normalnej klasie to ci agresywni wiodą prym nad spokojnymi uczniami. Klasy z agresywnymi uczniami powinny mieć inny program nauczania, nauczyciele uczący w takich klasach powinni właśnie przechodzić kursy samoobrony ale organizowane przez Centralny Ośrodek Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu. W takich klasach zajęcia terapeutyczne i resocjalizacyjne powinni prowadzić też psychologowie, pedagodzy resocjalizacyjni a nawet wychowawcy z Zakładów Karnych.
  Przyszłość...
Zaczynając od najbliższych planów, muszę dobrze test kompetencji napisać, żeby się dostać do wymarzonej klasy w liceum. Wciąż waham się między profilami humanistycznym a językowym, ale jest jeszcze trochę czasu na zastanowienie.
Potem planuję się udać na filologię angielską. ^^ Co do zawodu, zastanawiałam się nad wieloma opcjami. Między innymi chciałam być nauczycielką języka angielskiego w szkole, ale biorąc pod uwagę, że cierpliwość jest cnotą, której nie dane jest mi posiadać, w trosce o zdrowie swoje i potencjalnych uczniów, szybko sobie ten pomysł z głowy wybiłam. ^^"
Na tą chwilę marzy mi się praca polegająca na tłumaczeniu literatury, z racji, że jestem pożeraczem książek. Co z tego wyjdzie, nie wiem. Prawdopodobnie jeszcze sto razy zdążę zmienić co do tego zdanie. ;)
  Kto kogo poprze ?
zubek co oznacza rejonizacja doskonale wiedziałem, nie wiedziałem tylko co masz na myśli!! :wink:

że sp5 słabo wypadło na testach kompetencji, nie dostało więc funduszy od organu prowadzącego ( czyt. burmistrza


O ile wiem chodziło o fundusze dodatkowe, coś w rodzaju premii dla szkół wyróżniających się wysokim poziomem nauczania! Wyścig po te dodatkowe środki zdopingowałyby jedynie, moim zdaniem, nauczycieli do bardziej wytężonej pracy, na czym w efekcie skorzystaliby uczniowie. Być może w niedługim czasie dyrektorzy szkół których "podopieczni" w sposób rażący "odstawaliby" swą wiedzą od rówieśników z innych szkół musieliby zweryfikować swoją kadrę nauczycielską? Zapewne równie dobrze jak ja pamiętasz nauczycieli którzy z prawdziwą pasją wykonywali swą pracę, którzy potrafili przekazać uczniom wiedzę i tych którzy wpadali do klas "odbębnić godzinki" i których nieumiejętność lub niedbałość w wykonywaniu zawodu absolwenci odczuwali przez długie lata. Odsunięcie takich nauczycieli i zatrudnienie osób którzy wykonują ten zawód, że tak się wyrażę, z powołania również postrzegam jako efekt uboczny (jak najbardziej pozytywny) wprowadzenie w życie pomysłu R. Gronicza.
Jeśli teraz absolwenci gimnazjum nie potrafią sklecić ani jednego zdania w języku obcym, kogo winisz za to??
Jak każde nowatorstwo tak i to rozwiązanie wzbudza kontrowersje. Ale przemyśl proszę jeszcze raz ten pomysł i nie upraszczaj go wizjami gett i masowymi "przemeldowywaniami" uczniów do innych szkół!!!
 
  Griev to ciula
Hyh, kujony. Ja miałem dokładnie 27 mat; 45 hum, nigdy nie trawiłem ścisłych. Poza tym w LO zrobili nam znowu, miałem z nich 35 mat, 49 hum. Gówniane te testy, każdy ma podobny wynik i o dojściu do dobrej szkoły decyduje szczęście i dodatkowe punkty. Poza tym teraz wyniki liceum zależą od ilości osób biorących udziały w konkursach i ich wyniki w konkursach + wyniki matur. Trochę bezsens, nie liczy się szkoła i kompetencje nauczycieli, tylko zjebane konkursy które zależą od tego ile nauczyciel uczniów do nich zmusi. Poza tym każde liceum jest dobre, wystarczy wybrać właściwy profil klasy i uczyć się do matury, materiał w każdej szkole jest taki sam a o wyniku matury nie zdecydują szkoła ani nauczyciele tylko to jak do tego się podejdzie i czy będzie się miało szczęście.
  Szkoła
Skoro wymieniacie swoje nagrody, to ja też to zrobię (wypiszę te z SP, bo z G mi się nie chce):

* Nagroda (średnia powyżej 4.6)
* Świadectwo z czerwonym paskiem (średnia powyżej 4.75)
* Nagroda gminna (najlepszy uczeń)
* List Gratulacyjny dla rodziców
* Zaświadczenie (test kompetencji 38/40)
* Drzewko Szczęścia

Po Balu Zakończeniowym dla kl. VI została mi jeszcze sukienka koleżanki, ale to szczegół. :)
  Limity przyjęć do gimnazjum nr 2

W jaki sposób zreformować SP Nr 2? Równając do SP w Typinie czy SP Nr 3 w Tomaszowie?


Warto przyjrzeć się pracy nauczycieli, ich kwalifikacjom (nie formalnym, a rzeczywistym), formom pracy, zaangażowaniu, wiedzy psychologiczno - pedagogicznej, podmiotowemu traktowaniu ucznia itp. . Nie znam SP w Typinie (sądzę, że nie odbiega od SP 2), ale czym na niekorzyść różni się SP 3 od SP 2 ?

Z wyników testu kompetencji klas VI wynika,że SP 3 ma lepsze wyniki niż SP 2. Podobnież w SP 3 jest więcej zajęć pozalekcyjnych, więcej pracy nauczycieli z uczniami. Szkoła jest większa od SP 2.
SP Typin. Wyniki testu w tatach 2007-2008 - najwyższe, liczba zdających uczniów - po dwóch. Trudno orzec czy wpływ na wyniki ma kadra nauczycielska, indywidualne predyspozycie uczniów czy liczba uczniów w klasie.
  Mat-fiz-inf... Where are you?
Chodzi o zasady...
Informacje dla uczniów gimnazjów, którzy chcą uczyć się w naszej szkole po zdaniu testu kompetencji w III klasie. Opinie, zasady rekrutacji i pomoc w skladaniu dokumentów.
...pójdę i zapytam się na forum programistycznym, w dziale np.: c++ o nowe kosmetyki nivea. I przecież nic się nie stanie :>


Różnica w rozbieżności tematycznej między Twoim pomysłem, a tym co sie stało jest co najmniej duża.
  Strefa Offtopicu
Julia, nie mogę wyluzować. Będę uczyć dwie klasy 1, które za trzy lata będą pisać test gimnazjalny z języka. Trzeba ich dusić od początku. Natomiast klasy 2 i 3 nie mają motywacji do nauki w postaci testu, więc trzeba ich motywować inaczej :)

15 kartkówek = 1 kartkówka na tydzień. Do tego 5 kartkówek bez zapowiedzi. I 3 testy. W semestrze, oczywiście. Z mojej pracy będę pod koniec roku rozliczana na podstawie wewnątrzszkolnych badań kompetencji uczniów, więc nie mogę wystawiać ocen za nicnierobienie.
  Sprzedam książki
Witam!
Mam do sprzedania książki:

INFORMATYKA
-Podręcznik dla ucznia gimnazjum; WSiP; Gurbiel, Hardt-Olejniczak, Kołczyk, Krupicka, Sysło (Z płytą)

MATEMATYKA
- Zbiór zadań dla gimnazjum; NOWIK; Biernat, Biernat, Bierówka, Rutkowska
- Od pitagorasa do Euklidesa kl 2 ćwiczenia; ADAM; Łęska, Łęski

J. NIEMIECKI
- gramatyka niemiecka dla gim.; PWN; Ptak
- Deutsch ist in cz 1; WSiP; Pfeiffer, Drażyńska-Deja, Karolak

J. POLSKI
- Świat w słowach i obrazach cz 2; WSiP; Bobiński
- Język ojczysty kl 2; WSiP; Orłowa, Synowiec

BIOLOGIA
- zeszyt ćwiczeń cz 2; OPERON; Lewiński, Prokop (nie wypełnione)

PLASTYKA
- Plastyka dla kl 1; WSiP; Stopczyk

TECHNIKA
- technika wychowanie komunikacyjne; NOWA ERA; Czyżewski (jedna kartka wypełniona)
- technika i wychowanie komunikacyjne dla gim. cz 1 i 2; NOWA ERA; Czyżewski (sporadycznie wypełnione ołówkiem)

TESTY KOMPETENCJI
- Dla uczniów 3 kl gim; przedmioty humanistyczne; BIMART; Kwaśniewski

Ceny do uzgodnienia

kontakt: gg 5955896, e-mail mats@op.pl
  Wasze klasy
30 uczniów w tym 16 dziewczyn i 14 chłopaków. Ogólnie klasa spox. Miałem problemy z paroma chłopakami( zresztą nie tylko ja) i stali się "wyrzutkami". Ale z resztą jest super i wogóle . Nawet dziewczyny są spox i da sie z nimi pożartować . było nas 15 chłopaków ale wyrzucili 1 chłopaka ( miał 2 pkt z próbnego testu kompetencji)
  o egzaminie
co do tematu sprawdzianu kompetencji kl 6

wg informacji dla rodziców które dostałam przed 02 04 09

1.Sprawdzian ma charakter powszechny i obowiązkowy.Uczeń który nie przystąpi nie może otrzymać promocji,czyli ukończyć szkoły.
[....]
Uczeń może otrzymać maksymalnie 40p

wynik sprawdzianu nie wpływa na ukończenie szkoły

Oglądałyście za pewne testy próbne . Dla dziecka które jest pozbawionego umiejętności ogarniania w logiczną całość jest to masakra, Nie jet to tak że oni nie maja wiedzy , tylko te ich dysfunkcje! Jeśli te same zadanie zostanie rozłożone na pojedyncze zadania z wypisanymi danymi oni je zrobią dobrze.
Taki "eksperyment" był przeprowadzony na moim Pawle. i potwierdził i moje i nauczycieli przypuszczenia. Wniosek że dla Naszych dzieci z takim problemem nie tylko wydłużony czas o 30 minut ale także zmiana sprawdzianu .

Rozmawiałam z nauczycielami na ten temat , zdania mają różne ,Ci co w problemie siedzą przyznają racje dla większości cały ten sprawdzian w ogole jest nie potrzebny. Gimnazja patrzą na wyniki i owszem ,bo jakies pojęcie o uczniu też sobie wyrobić muszą,
  Dyskusja

Nie, Chojwa... Heh, przypomniało mi się coś...

U nas w SP była taka świetna nauczycielka... Pani Jolanta Brzeska, nauczycielka języka polskiego. Cudowna z niej kobieta była, jednak jako nauczyciel zawsze stała na gruncie i pilnowała wszystkiego. Była ostra. Tak... Do tej pory pamiętam, jak potrafiła wrzeszczeć na wszystkich za to, że tylko Olka mogła zdobyś maksymalną ilość punktów z języka polskiego na teście kompetencji, a reszta nie. Oj, to były dobre czasy... Ostatni raz widziałam ją w październiku 2006r. Chociaż... Nie! Ostatni raz widziałyśmy się w maju. Z nogą w gipsie pojechałam na jej pogrzeb... Paskudna choroba uśmierciła wspaniałego człowieka... Dlaczego pani Jola? Nie wiem... Ale wiem, że zawsze będę ją pamiętać. A kiedy ją wspominam, widzę roześmianą, niską panią Brzeską. W szóstej klasie chyba ją przerosłam, ale nie pamiętam... I wiecie? Tak sobie marzyłam, że jak będę dorosła i skończę wymarzone studia prawnicze, to odwiedzę ją i będę z siebie dumna. Ale niestety zobaczymy się dopiero tam, na górze. A ona ciągle spogląda na uczniów i bacznie im się przygląda...

Ehh... Przepraszam, tak mnie naszło, jeśli o nauczycielach mowa. Mój wbrew pozorom najlepszy nauczyciel. I najbardziej lubiany. [*]
A jej powiedzonka...

"Praca domowa rzecz święta"
"Lekcja numer kolejny. Temat."
"Pędzelki"
"Miśka kraciasta"
I takie różne.... Oczywiście mówione to było odpowiednim tonem, dlatego brzmiało to... Nie umiem powiedzieć jak.
  test kompetencji sprawdzający predyspozycje do nauki języków
Witam!

Otóż jestem w III gimnazjum i stoi przede mną ten trudny wybór- wybór profilu i liceum. Mój wybór padł na czteroletnią klasę hiszpańską, więc będę musiała przystąpić do testu kompetencji sprawdzającego predyspozycje językowe. Jak każdy normalny uczeń chciałabym sobie przed tym poćwiczyć, ale w internecie znalazłam zaledwie 2 takie testy. Może wiecie gdzie znajdę inne? I może wiecie też czy łatwo dostać się do takiej klasy? Co o niej sądzicie? I co można po niej robić- na jakie studia, a później do jakiej pracy?

Z góry dziękuję- Kejjtt
  egzamin próbny z języków obcych
Ja próbne badanie kompetencji robiłam w klasie drugiej gimnazjum, na testach z IBK w Wałbrzychu, żeby uczniowie zobaczyli, jak to będzie wyglądało. Miałam jedna klasę , ale liczną 23 osoby, dlatego podzieliliśmy ją na dwie grupy, tylko ze względu na warunki w jakich należy przeprowadzić słuchanie ze zrozumieniem.
  Sprawdzian umiejętności z wychowania fizycznego
Przecież 3 klasa podstawówki to się jeszcze zabawkami bawi.


Zapewniam, że też mają trochę pracy domowej do odrobienia, i w ogóle się uczą. Mają też sporo różnych konkursów sprawdzających stan wiedzy. W 3 klasie podstawówki jest już Kangur matematyczny.

Chociaż system oceniania w klasach 1-3 jest chory.

IMO testy kompetencji czy jakiekolwiek inne nie oddają w żaden sposób ogólnej "predyspozycji" czy "pracowitości" ucznia, a jedynie stan chwilowy i dość wybiórczy. Od tego jest nauczyciel by to zaobserwować i właściwie ocenić, od tego miały być (zapewne) oceny opisowe w klasach 1-3.

A dzielenia na słabszych i gorszych nie da się uniknąć, gdyż inaczej byłoby to krzywdzenie wszystkich (uniformizacja czy jak to tam)

Wracając do topicu - ja takich sprawdzianów w gimnazjum nie miałem
  "Polscy uczniowie są ogłupiani"
"Dziennik": Polski uczeń wart jest tyle, ile punktów zdobył na teście kończącym szkołę. Gazeta podkreśla, że zdaniem ekspertów, testy niszczą polską edukację. Ich zdaniem szkoły zamiast uczyć, produkują "rozwiązywaczy" zadań, którzy - jak pokazały wyniki tegorocznego sprawdzianu kompetencyjnego - nie potrafią nawet napisać prostego wypracowania.

"Dziennik" wylicza, że według nowego systemu, uczniowie mają test wstępny przed pierwszą klasą, test trzecioklasistów, potem na rozpoczęcie i zakończenie czwartej oraz piątej klasy, wreszcie sprawdzian kompetencji w szóstej klasie poprzedzony czterema egzaminami próbnymi.

Część pedagogów na łamach "Dziennika" broni jednak idei testów, bo pokazują słabe i mocne strony ucznia. Poza tym są powszechnie stosowane na świecie. Eksperci zwracają jednak uwagę, że w Polsce trzeba popracować nad ich jakością. Zdaniem gazety, wokół testów narosła swego rodzaju obsesja przygotowań. Nauczycielom zależy, by uczniowie dobrze na nich wypadli, więc przerabiają z nimi testy z poprzednich lat.

Eksperci alarmują jednak, że w tej szaleńczej pogoni za wynikami ani szkoły, ani rodzice nie zauważają postępującego ogłupienia polskich uczniów.

Zdaniem pedagogów, nowoczesny test - egzamin zewnętrzny, powinien być budowany tak, jak psychologowie budują swoje testy inteligencji ogólnej. Wyjaśniają oni w rozmowie z gazetą, że powinien sprawdzać nie tyle zasób wiedzy, ile integralność i funkcjonalność wiedzy, jaką posiada uczeń, a nie uczyć machinalnego rozwiązywania testów
  Prywatna Szkoła Edukacja Niezalezna
To jasne, że jak się ma 5 osób w klasie, to nauczyciele lepiej przygotują ucznia do testu kompetencji klas 6. czy testów na koniec gimnazjum - nie może być inaczej. Zawsze nauczyciel znajdzie czas dla każdego ucznia - nie to co w publicznej szkole, gdzie w klasie jest po 30. osób.

Mimo wszystko, jestem ciekaw, jaka atmosfera panuje w takiej szkole. No i ta Wasza szkoła nie wygląda za ciekawie z zewnątrz
  Korepetycje MATEMATYKA
Udzielę korepetycji z matematyki. Możliwość dojazdu do ucznia.

Witam! potrzebuje korepetycje dla chłopca13 lat,chodzi do klasy 6 i w tym roku bedzie miał testy kompetencji.Mieszka w Pyrzycach.Prosze o kontakt jesli znajdzie sie osoba do nauczenia go matematyki.Pozdarwiam
  Wybory parlamentarne
Nie chodzi mi o sam podział tylko realizację. Tę samą historię robię po raz trzeci - i za każdym razem jest to robione pobieżnie. Poza tym śmieszne są programy - 7,8 klasa została rozciągnięta na 3 lata nauczyciele w dobrych gim. pod koniec nie mają co robić, tylko cały czas wałkują durne testy kompetencji. T kolei liceum zostało okrojone i większość uczniów nigdy nie pocałkuje , a z np. polskiego zrobiliśmy 3/4 materiału 1 klasy kiedy nadrobimy resztę? Musimy to samemu zrobić...
3 stopniowy podział może dobry jest w krajach, w których do szkoły idzie się w wieku 6 lat, a wakacje są krótsze, ale nie taki debilny jak u nas!

Poza tym każda inteligentna osoba potrafi czytać ze zrotumieniem(chyba, że ma dysleksję) i nie trzeba tego przez 9 lat uczyć!!!
Są ciekawsze rzeczy (np. schemat rozmnażania się jamochłonów, działalność akumulacyjna wiatrów, twierdzenie cosinusów i postanowienia unii polsko-litewskiej). Teraz reforma wychowuje idiotów bez wiedzy ogólnej i idealnych sprzedawców w sklepach(potrafią liczyć i odczytywać wykresy).
  Testy na inteligencje...
Cytat:
Aby odkryć opóżnienie danego osobnika wystarczy spojrzeć na jego wyniki w danej dyscyplinie i do tego żadne testy nie są potrzebne.

Nie znasz się na tym, prawda?
Wyniki czego???????? Wyniki w nauce, które zależą od chumorów pani nauczycielki??????
Zastanów się zanim coś napiszesz.

Nie znasz się na tym prawda?
Wyniki czego????????? Wyniki w teście, które zależą od tego pod jaką grupę ludzi dany test został stworzony, i od chumoru pani psycholog.
Zastanów się zanim coś napiszesz.

Co złego przynoszą?

Co dobrego przynoszą?

Żeby skończyć z zadawaniem głupich pytań. Nauczyciel od matematyki ma większe możliwości, predyspozycje i warunki do sprawdzenia, czy uczeń ma zdolności matematyczne, niż psycholog. Tak samo nauczyciel muzyki i każdej innej dziedziny oprócz psychologii.

Takich testów nie stosują laicy, tylko psychologowie, którzy powinni zadbać o to, żeby te testy wykorzystywane były do dobrych celów. I uczą się jak to zrobić.

Celem nie są tu jakiekolwiek podziały, ale np. przeniesienie wybitnie uzdolnionego matematycznie dziecka, które nudziło się na matmie w szkole masowej czym wkurzało nauczycielkę i miało same 3-, do klasy dla wybitnie uzdolnionych matematyków. Widzisz w tym coś złego?

Widze tu coś złego. Mianowicie całkowity brak kompetencji psychologów do twierdzenia że ktoś się nadaje lub nie do danej dziedziny skoro nie mają o niej pojęcia.

Pozwalają też np. zaplanować program reedukacyjny dla osoby opóźnionej umysłowo, lub chociażby zorientować się z grubsza, czy to opóźnienie spowodowane jest zaniedbaniami środowiskowymi (co można dość łatwo wyrównać), czy może problemami neurorozwojowymi, co niekiedy trzeba nawet leczyć lub rehabilitować.
Chodzi o POMOC tym, którzy jej potrzebują, a nie o tworzenie 'podziałów'.

Szczytne cele Jeżeli osoba jest opóźniona w rozwoju to psycholog wraz z z każdym nauczycielem danego przedmiotu powinien to ustalić. Że niby co ma ustalać sam psycholog jak nie ma pojęcia o tym czego dziecko ma lub może być uczone?

Chodzi o POMOC tym, którzy jej potrzebują, a nie o tworzenie 'podziałów'.
Chodzi o to, żeby psychologowie nie tworzyli podziałów, bo kto wtedy dzieciom udzieli pomocy?

Mam wrażenie, że dla niektórych zagrażające jest to, że mogą w jakimś tam teście inteligencji dostać wyniki niższe niż inni. Jakiż to byłby cios dla ich samooceny. Więc wolą z góry stwierdzić, że takie testy są nic nie warte.
Mam wrażenie że dla niektórych zagrażające jest to, że ich praca może zostać uznana za bezużyteczną czy wręcz szkodliwą i źle to wpływa na ich poczucie wartości. To cios dla ich samooceny. Więc wolą udawać że ich działanie ma tylko pomagać ludziom.
  Przemoc w szkołach. Czy ktoś popełnił błąd?
W ostatnim czasie zostaliśmy zarzuceni przez media sygnałami o przemocy w szkołach. Oto kolejny:

15-letni uczeń jednego z gimnazjów we Włocławku (Kujawsko-Pomorskie) popełnił samobójstwo. Nastolatek był dręczony przez rówieśników ze szkoły i to prawdopodobnie przyczyniło się do jego dramatu. Trwa śledztwo w sprawie wyjaśnienia okoliczności tej tragedii.
- Chłopak targnął się na życie we własnym domu w poniedziałek wieczorem. Po powrocie do domu syna znaleźli rodzice; natychmiast zaczęli go reanimować, powiadamiając jednocześnie pogotowie ratunkowe, ale lekarz już mógł tylko stwierdzić zgon - powiedział PAP we wtorek rzecznik kujawsko-pomorskiej policji Jacek Krawczyk.
W trakcie rozmowy z ojcem i bratem Adriana policjanci ustalili, że chłopiec wcześniej skarżył się na nieporozumienia z rówieśnikami. Jego matka powiadomiła tydzień temu dyrektora gimnazjum, że syn powiedział jej o próbie samobójczej, a także o tym, iż trzej uczniowie z jego klasy dokuczają mu i dręczą go psychicznie.

Szkoła natychmiast zaczęła wyjaśniać sprawę: jeszcze tego samego dnia wychowawca i pedagog rozmawiali z 15-latkiem. Pedagog rozmawiał też z uczniami, którzy mieli dokuczać swojemu koledze.

Na prośbę dyrektora szkoły do działań włączył się także dzielnicowy. W poniedziałek, w obecności szkolnego pedagoga oraz wychowawcy rozmawiał oddzielnie zarówno z Adrianem, jak i z każdą z osób, które miały mu dokuczać.

- Z zachowania 15-latka ani pedagog, ani dzielnicowy nie odczytali, że może on kilka godzin później odebrać sobie życie. Wszyscy uczniowie zgodnie stwierdzili, że doszli do porozumienia. Pomimo tego, dzielnicowy umówił się na kolejne spotkanie w najbliższy czwartek, tym razem z rodzicami wszystkich uczniów, celem rozważenia skierowania sprawy do sądu - dodał Krawczyk.

Z informacji przekazanych przez szkolnego pedagoga wynika, że Adrian był bardzo zamkniętym w sobie i samotnym chłopcem, nie miał przyjaciół ani bliskich kolegów, a większość czasu spędzał przy komputerze. Szykany, jakie spotykały go ze strony kilku gimnazjalistów, polegały głównie na wyśmiewaniu go, zaczepianiu, przezywaniu i opluwaniu.

We wtorek w gimnazjum Adriana lekcje były odwołane z powodu wyznaczonego na ten dzień testu kompetencji klas trzecich, ale w związku z tragedią test został przełożony na inny termin. W placówce trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia przez policję i przedstawicieli kuratorium. Na znak żałoby, we włocławskich szkołach odwołano planowane na ten tydzień zabawy andrzejkowe.

Czy to już jest norma w polskiej szkole? Czy ktoś popełnił błąd, że do takich sytuacji dochodzi? Jak należy temu przeciwdziałać? Te pytania same cisną się na usta bo to, że trzeba coś zrobić to każdy wie. Może ktoś ma pomysły jak rozwiązać ten problem?
  Nowy dyrektor
Dlaczego chodzą do Zamościa? To takie proste,po prostu ich starzy chcą się pokazać przed sąsiadami że i ich dzieci stać na to. Żenujące podejście. Dla chcącego się uczyć dziecka każda szkoła jest dobra. a jeśli trójka zamojska jest tak wspaniała to dlaczego nie chodzą do niej zamojskie dzieci tylko obstawia je mizerota z Tomaszowa, Hrubieszowa i Biłgoraja? Czy ktoś kiedyś o to zapytał?


cholera, a to dobre. pani jest, jak widzę, powierniczką tej jakże pięknej i mądrej dewizy, iż 'kto chce się uczyć, nauczy się wszędzie'. otóż, niestety. żaden szpan, proszę w ogóle nie wygadywać takich bzdur, bo sama siebie tym samym pani kompromitujesz. trzeba się pogodzić z faktem, że tomaszowski ogólniak stał się ostatnimi czasy centrum gierek politycznych. poza niskim poziomem nie tyle kształcenia, co posiadanej przez uczniów wiedzy (a wbrew pozorom to dwa różne tematy, jednak zbyt odległe od siebie i rozległe, coby móc je teraz poruszać), epicentrum wiadomości o tejże szkole stało się nie, jak być powinno, nauczanie, ale fakty o skandalicznym zachowaniu dyrekcji.

pragnę dodać, że przez ostatnich kilka lat Gimnazjum Nr 2, mogło poszczycić się lepszymi wynikami zdawalności testów kompetencji od KAŻDEJ zamojskiej szkoły (nie licząc Gimnazjum Społecznego). niezadowolonym przeciwnikom pana Puźniaka nie muszę chyba przypominać, że to on wtedy był dyrektorem gimnazjum (o niczym ten fakt nie świadczy?). nie chcę rozpisywać się o zachowaniu włodarzy tomaszowskich, bo ich reakcja na ten fakt była, delikatnie mówiąc, niestosowna.

pomijając to, użytkowniku MAMA, zamojskich szkół nie obstawia MIZEROTA, jak to pięknie określiłeś. zaskoczę Cię, obstawiają ją ci, którym w trzeciej klasie gimnazjum chciało się powalczyć o wiedzę, oceny, aby nie musieć w przyszłości przygotowywać się do matury siedząc w ławce z uczniem, który po raz trzeci powtarza klasę lub z takim, dla którego obcym zjawiskiem jest utrzymanie w rękach książki, a co więcej, czytanie jej.

i śmieszne są wypowiedzi użytkowników, którzy doszukują się analogii w zarządzaniu szkołą przez panią Palak i pana Puźniaka. pozostawię to bez komentarza, bo komentować nie ma czego. porównywanie budowania i burzenia jest przecież pod każdym kątem niedorzeczne. proszę włączyć myślenie, bo naprawdę szkoda, że codziennie w okolicach 7:00 przez ulicę zamojską przejeżdżać musi 5 autobusów wiozących uczniów z Tomaszowa do zamojskich szkół. a uczniowie, zaiste (sam jestem jednym z nich) nie chcieliby tego, bo to nie jest związane, powtarzam jeszcze raz, w żadnym stopniu ze szpanem. bodźcem bowiem jest co innego, a co konkretnie, tłumaczyć chyba nie muszę. wiadomości tutaj mówią same za siebie.

pozdrawiam.
  Korepetycje z matematyki, fizyki i chemii. tel. 0-660 306 2
Mgr matematyki UMCS z kilkuletnim doświadczeniem udziela korepetycji. Pomoc stała lub doraźna. Skutecznie i bezstresowo. Przygotowanie do testów kompetencji, egzaminu gimnazjalnego oraz matury.

RODZICU ! KOREPETYCJE !!! Jeżeli twoje dziecko ma problemy z matematyki, fizyki lub chemii i w szkole sobie nie radzi lub nauczycielka się "uwzięła", to nie możesz dłużej zwlekać, korepetycje będą konieczne. Problemy będą narastać bo matematyka, fizyka i chemia to takie nauki, w której braki w podstawowej wiedzy zdobywanej nawet w pierwszych klasach oznaczają ogromne problemy na kolejnych etapach kształcenia. Nie wolno ich bagatelizować, bo (proszę mi uwierzyć, wiem to z doświadczenia) próba ich nadrobienia w miesiąc, czy nawet dwa, przed egzaminem może skończyć się niepowodzeniem. Jeżeli uważasz, że twoje dziecko ma kłopoty, a jego nauczyciele nie są w stanie poświęcić mu więcej czasu, konieczne są systematyczne korepetycje. Zapraszam do zapoznania się z ofertą, szczegółowe informacje można uzyskać przez e-mail, gadu-gadu, lub telefon.

UCZNIU ! Czujesz, że przedmioty ścisłe Cię przerastają i nie dajesz sobie z nimi rady? Albo, że nauczycielka "uwzięła" się akurat na Ciebie? Myślisz, że nie dasz rady bo nie lubisz, lub nawet nienawidzisz matematyki, fizyki lub chemii? To nieprawda, że się nie da! Jest tylko jeden warunek, powinieneś uczęszczać na korepetycje.

Udzielam lekcji 60 minutowych. Korepetycje przeznaczone są dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz liceum. Lekcje mogą być łączone w bloki po 1,5 godziny. Nie polecam łączenia w blok 2 godzinny, uczeń w tak długim okresie czasu ma problemy z koncentracją uwagi, co nauczanie czyni nieskutecznym.

Korepetycje mogą być ukierunkowane pod kątem bieżącego materiału w szkole i poprawy ocen. Mogą też stanowić zupełnie oddzielny blok przygotowawczy do egzaminu.

Więcej informacji na stronie www korepetycje piaseczno com pl
tel. 0-660 306 206
  Witaj szkoło
W równoległej klasie był test kompetencji i w jednym zadaniu mieli zaadresować koperty z listem do ważnej osoby w państwie. Pewna dziewczyna napisała tak: "Drogi panie prezydencie! Pisze do pana ja, Ania Kopeć*. Cieszę się, że do mnie napisałaś, Aniu." Nie starczyło jej miejsca w linijkach to napisała całe wypracowanie obok.
Nie wiem jakim cudem dziewczyna jest w zwykłej szkole.

Pani na polskim: Jakie są stosunki mięszy tymi zdaniami?
Uczeń:eeeee....hmmmm
Odważnieszy: Seksualne!

Pani na technice: Jak chyba zaraz do ciebie podejdę synuś i cię strzelę tak porządnie, bo już się pocić zaczynam. Chętnie dam się zamknąć za to w więzieniu żeby tylko z wasza klasą nie przebywać

Lekcja angielskiego. Tłumaczymy tekst o rodzince, która zwiedzając lodowiec, wpadła do przerembla.
Uczeń: No i kurde...nie wiem już co to za wyraz...wyskoczył, czy jak
Pani: No i co?! I pewnie zaraz się okaże, że z wody nagle wyskoczył Zygmunt Chajzer A to zonk, jedyneczka jak sie patrzy.
  Offtop z Królowej Nocy [Recitale]
A co z uczniami gimnazjum i szkół średnich? Trzecie klasy mają w tym roku testy kompetencji? Przydała by się pomoc biorąc pod uwagę, że często zamiast sobie powtarzać nie mogą oderwać uszu od muzyki. Panie Januszu da pan radę?
  szukam celu...
Test kompetencji zawodowych można zrobić w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, poszukaj też na necie pewnie coś będzie, w niektórych informatorach na studia też są (w bibliotece pewnie będzie, żebyś nie musiała kupować), tam też są nieraz opisy zawodów i to jakie cechy powinien mieć człowiek wybierający dany zawód.
tutaj jest (a raczej był) http://www.perspektywy.pl...mid=informatory
świetny informator o zawodach- sa w trakcie wznowienia (wiem bo dzwoniłam tam z miesiąc temu), a na dole piszą jakimś programie CD (PIRAMIDA KARIERY CD)
Ja moim uczniom doradzam wolontariat, chociażby na krótko, na chwilkę, ale tak, żeby zobaczyć co się z czym je, bo inaczej coś wygląda z boku, nawet nieraz na studiach, a inaczej jak człowiek tego "dotknie". Chociaż wiem, że teraz przy dzieciach może to być prawie niemożliwe, chociaż jeśli chciałabyś iść jeszcze na jakieś studia to zawsze warto jednak by było spróbować zobaczyć co to jest w formie wolontariatu czy innych takich wizyt w danym miejscu) niż np zmarnować kilka lat, ja tak umożliwiłam pójcie moich uczennic do szkoły specjalnej- do klasy życia na lekcje, i jak wcześniej myślały, że mogłyby pracować w tym zawodzie- tak po jednej lekcji, ani jedna już nie chciała chociaż wcale na lekcji nie było źle (przynajmniej jak dla mnie)
Ja też zawsze miałam coś takiego, że chciałam pomagać innym i na każdych moich studiach zaczęłam interesować się czymś dodatkowo, bardziej i tak zaczęły się moje kolejne studia; poszłam na specjalną, a w trakcie praktyka w MONARZE, zainteresowanie poszło w tą stronę czego wynikiem były kolejne studia z "reso", potem jeszcze na psychologię poszłam.
Zrobiłabym coś jeszcze, bo chociaż jestem zadowolona z tego co robię, to finansowo nie jest to najciekawsze, myślę czasem żeby za kilka lat zrobić fizjoterapię, bo tu zawsze można popracować również prywatnie, jest się bardziej niezależnym, a tak nic nie mogę dorobić, nauczyciele dają korki, które (jak zauważyłam u niektórych znajomych) dają niemały dodatek do tego co zarabiają normalnie, a ja nie mam z czego dawać korepatycji.
  Zadania do kompetencji!!
OTRZYMALAM ZESTWA PONIZSZYCH ZADAN, ABY SIE PRZYGOTOWAC DO KOMPETENCJI. JEZELI KTOS WIE JAK JE ROZWIAZAC TO PROSZE O POMOC! BEDE Z TEGO PISALA SPRAWDZIAN. DOSC PILNE

1. Wymień trzy liczby całkowite spełniające nierówność: 2x-3 jest mniejsze lub równe -1.

2. Na talerzu mieści się 1/3 kg truskawek. Na ilu talerzach rozłożysz 3/4 kg truskawek?

3. Uzupełnij brakujące współrzędne punktów A, B i C, należace do wykresu funkcji danej wzorem: y= 3x + 5
A=(-1, ...) B=(..., -1) C=(a;2a)

4. Pan Feliks wykonał z drutu model graniastoslupa prawidłowego sześciokątenego, w którym krawędz podstawy jest trzykrotnie krótsza niż wysokość. Na wykonanie modelu Pan Feliks zużył 1,20m drutu. Oblicz wysokość tego wielkościanu?

5. Pani Paulina z okazji Dnia Dziecka zakupiła wafelki i batony dla klasy liczącej 31 osób. Każda z dziewczynek otzrymała baton po 1,20zł, a każdy z chłopców wafel po 1,10zł. Pani paulina zapłaciła 35,50zł. Ile dziewcząt i ilu chlopców jest w tej klasie?

6. Zapisz w postaci notacji wykładniczej liczby:
a) 1587000000
b) 0,000000037
c) 0,00023 * 10 do potęgi 5
d) 280000 * 10 do potęgi -12

7. Jedna z przekątnych rombu o boku 13 cm ma długość 24cm. Oblicz długość drugiej przekątnej tego rombu.

8. Z testu z matemtyki 40% wszystkich uczniów otrzymało ocenę dostateczną, 30% dobrą, a osiem bardzo dobrą. pozostali uczniowie otzrymali ocenę dopuszczającą. Średnia z ocen z testu była równa 3,6.
a) Ile uczniów otrzymało ocenę dopuszczającą?
b) Jakim procentem liczby uczniów piszących test jest liczba uczniów, którzy otrzymali ocenę dopuszczającą?

9. Z pewnego miejsca na ziemi widać wierzchołek drzewa pod kątem 30 stopni do poziomu, a z miejsca położonego o 12m bliżej drzewa pod kątem 60 stopni. Oblicz wyskość drzewa.

10. Rozwiąż nierówność
x x-2 x+1
1- --- + ------ jest mniejsze lub równe ------
4 3 6
a) podaj najmniejszą liczbę naturalną spelniającą tę nierówność
  Niekompetencja (autorów) testów kompetencji?
Witam dyskutantów!

Jestem zaskoczony testami kompetencji, jakie są
przygotowywane dla uczniów ósmych klas.
Ostatnio sprawiłem dziecku coś, co nosi tytuł
"Masz problem? To Ci pomoże...",
oraz dumny podtytuł "Książka przygotowująca
do testu kompetencji (osiągnięć) przeprowadzanego
w województwach (i tu lista dziewięciu województw)".
Kupiłem dwa zeszyty, do polskiego i do matematyki.

O ile ćwiczebne testy z matematyki są do przebrnięcia,
o tyle testy z polskiego nie. Część pytań, i to całkiem
spora, jest moim zdaniem nieprzemyślana i Ä˝le sformułowana.
Dziecko spróbowało swoich sił i doznało rozczarowania.
A ja nie potrafię inaczej mu pomóc, jak tylko krytykując
pytania i radząc, żeby się nie przejęło zbytnio.
Jeśli jednak testy rzeczywiste, a nie ćwiczebne, będą mieć
podobny poziom, trzeba się psychcznie do nich przygotować.
Inaczej dotychczasowe piątki i szóstki mojego dziecka okażą
się czymś bezwartościowym.

Na razie nie piszę swoich uwag na listę "pręgierz".
Może właśnie lista edukacyjna jest tym miejscem, gdzie można
się czegoś dopytać w tej kwestii?

Ale do rzeczy. Zauważyłem ze zdziwieniem, że testy
z polskiego są t. jednokrotnego wyboru. Można tak robić,
ale wtedy jest rzeczą konieczną, aby zestaw proponowanych
odpowiedzi był precyzyjny. Rozumiem przez to, że nie
może być ŻADNYCH wątpliwości, która odpowiedÄ˝ jest dobra
(oczywiście dla dobrego ucznia, który opanował materiał
szkolny w całości). Tymczasem jest sporo przykładów,
w których autorzy zadają pytanie o "odpowiedÄ˝ najbardziej
prawdopodobną". Z samej treści zaś wynika, że rozumują
oni (autorzy) w tradycyjnie już nieprecyzyjny - "humanistyczny"
sposób. (Jak powszechnie wiadomo, polski humanista to ten,
który zawsze miał kłopoty z matematyką).

Podam jeden przykład.
Test 11 polega na przeczytaniu urywków z Tomasza Manna
i jednozdaniowej notatki o autorze. Następnie należy odpowiedzieć

jeden z podanych urywków. Pytanie 6 brzmi: Stosunek Tonia do
Janka najlepiej wyraża zdanie: (i tu jest lista czterech cytatów,
z których WSZYSTKIE taki stosunek wyrażają). Jest całkowicie
wykluczone, aby wrażliwy i myślący samodzielnie człowiek,
szczególnie młody człowiek, trafił idealnie w odczucia autora
testu (moim zdaniem starego bęcwała, myślącego schematycznie).

Może wyjściem jest coś, co w tym samym teście zawiera pytanie
14: Jaką funkcję pełni opis pogody? Tutaj autor wybrnął z problemu.
Podał trzy możliwe odpowiedzi, a następnie czwartą o treści
następującej: D. Wszystkie odpowiedzi są prawdziwe.
Jednakże i tutaj ja mam pytanie. Skoro wszystkie odpowiedzi
są prawdziwe, to czy  jest wśród nich odpowiedÄ˝ fałszywa,
dyskwalifikująca ucznia? Oczywiście nie! Kłania się tu test
wielokrotnego wyboru.

Można się pośmiać i pogdybać na luzie, ale przecież termin
testów się zbliża. Już teraz widzę panikę w oczach rodziców.
A tam, w Wałbrzychu, siedzi sobie kupa, zwana urzędowo
Ogólnopolskim Zespołem Konstruktorów Testu. I grozi
palcem: Uważajcie pacany! Wydaje się Wam, że coś
umiecie? MY WAM POKAŻEMY, że nic nie umiecie!

Tak, tak drodzy koledzy - dyskutanci. To ONI rządzą i dyktują
warunki, niestety. Czy ktoś z Was ma pomysł, jak przejść przez
tę przeszkodę nie niszcząc wiary dziecka w rozsądek dorosłych
i porządek świata? Czy naprawdę musimy utrzymywać z naszych
podatków tę grupę darmozjadów, pożal się Boże "humanistów"?

Mam ochotę zrobić autorom test z polskiego:
Pytanie: Kto był największym poetą polskim?
A. Jan Kochanowski
B. Adam Mickiewicz.
C. Julisz Słowacki.
D. Cyprian Norwid.
E. Czesław Miłosz.
F. Zbigniew Herbert.
G. Wisława Szymborska.
H. Wszyscy wymienieni.
I. Żaden z wymienionych.
J. Nie wiadomo.
Uwaga pomocnicza: OdpowiedÄ˝ wymaga inteligencji
ale nie powiem, jak ją oceniam! Oceniać będę według
mojego i moich znajomych rozeznania i gustu!
Druga uwaga pomocnicza:
Tylko jedna odpowiedÄ˝ jest prawdziwa (oczywiście
wedlug mnie)!!! Inne dyskwalifikują!

Pozdrawiam,
Jan

  Niekompetencja (autorów) testów kompetencji?
Janie!

Serdecznie się ubawiłem Twoim pytaniem testowym o największego polskiego
poetę. Mówię serio, nie robię sobie najmniejszych nawet jaj. Jako
Aspirant muszę spróbować odpowiedzieć na pytanko. Najwyżej dam plamę.
Noo...  niech pomyślę... prawidłowa odpowiedź... to:
K. żadna z powyższych możliwości nie jest prawdziwa
Zdałem???

A teraz już całkiem serio. Z podobnym idiotyzmem zetknął się ostatnio
mój syneczek, gdy próbował przejść jakieś kolejne ogniwo wiodące do
olimpiady historycznej. W "teście" znalazł opisowe pytanko: "Która
konstytucja była, twoim zdaniem, lepsza: marcowa czy kwietniowa." Jego
zdaniem każda miała swoje dobre strony, szczególnie jak na potrzeby
chwili. Odpowiedź była oczywiście rozbudowana i z uzasadnieniem. Ale to

konstytucja była jedynie słuszna. W ten oto sposób tępi się u
młodocianych okruchy myśli własnej. I chociaż to nie było testowe
pytanie, jednak problem podobny do Twojego. Egzaminator żąda takiej
odpowiedzi, jaką sobie sam wymyślił. Dodam jeszcze: wymyślił, gdy
układał pytanie. Bo gdyby chwilę porozmawiał z paroma ludźmi, co nieco
lepiej znają temat, to może już za mały roczek oczekiwałby od ucznia
innej odpowiedzi. Niestety i wśród szkolnych i wśród akademickich
belfrów często zdarza się zadawanie niekonkretnych pytań i oczekiwanie
bardzo konkretnej odpowiedzi. Czy to się da jakoś wyleczyyyyć?

Wasz doktorek, ale od ciała
MA

Witam dyskutantów!

Jestem zaskoczony testami kompetencji, jakie są
przygotowywane dla uczniów ósmych klas.


  [nieco zmniejszyłem dla ulżenia listonoszowi]
Można się pośmiać i pogdybać na luzie, ale przecież termin
testów się zbliża. Już teraz widzę panikę w oczach rodziców.
A tam, w Wałbrzychu, siedzi sobie kupa, zwana urzędowo
Ogólnopolskim Zespołem Konstruktorów Testu. I grozi
palcem: Uważajcie pacany! Wydaje się Wam, że coś
umiecie? MY WAM POKAŻEMY, że nic nie umiecie!

Tak, tak drodzy koledzy - dyskutanci. To ONI rządzą i dyktują
warunki, niestety. Czy ktoś z Was ma pomysł, jak przejść przez
tę przeszkodę nie niszcząc wiary dziecka w rozsądek dorosłych
i porządek świata? Czy naprawdę musimy utrzymywać z naszych
podatków tę grupę darmozjadów, pożal się Boże "humanistów"?

Mam ochotę zrobić autorom test z polskiego:
Pytanie: Kto był największym poetą polskim?
A. Jan Kochanowski
B. Adam Mickiewicz.
C. Julisz Słowacki.
D. Cyprian Norwid.
E. Czesław Miłosz.
F. Zbigniew Herbert.
G. Wisława Szymborska.
H. Wszyscy wymienieni.
I. Żaden z wymienionych.
J. Nie wiadomo.
Uwaga pomocnicza: OdpowiedÄ˝ wymaga inteligencji
ale nie powiem, jak ją oceniam! Oceniać będę według
mojego i moich znajomych rozeznania i gustu!
Druga uwaga pomocnicza:
Tylko jedna odpowiedÄ˝ jest prawdziwa (oczywiście
wedlug mnie)!!! Inne dyskwalifikują!

Pozdrawiam,
Jan

--
Szukasz pracy ? Znasz rynek IT (Internet) ? - http://webcorp.pl/praca/


  Platforma segreguje uczniów
Ja pójdę o krok dalej i zejdę z drogi krytyki. Mieszczucha ani Przekornego pewnie nie da się przekonać - nic nowego w tej sprawie się w tym wątku nie pojawia, a takie "granie sobie a muzom" niczemu nie służy.
Może po prostu wypracujemy rozwiązanie lepsze od istniejącego? Bo chyba każdy ma świadomość, że idealne nie jest, a spór toczy się o to jak daleko od tego ideału odbiega.
Moja propozycja dotyczy tylko nagradzania nauczycieli i jest sprawiedliwsza od wdrożonego pomysłu przy zachowaniu środków finansowych na ten cel przeznaczanych (nie jest droższa i jej wdrożenie nie dostarcza nakładów finansowych)
1. Szkoła dostaje fundusz wynagrodzeń zależny proporcjonalnie od ilości klas i wyniku w testach kompetencji z uwzględnieniem wagi tych składowych
2. Nauczyciele dostają punkty (zamiast dotychczasowych "procentów" przydzielanych przez dyrekcję) na podstawie mierzalnych osiągnięć ujętych w jasnych kryteriach
3. Nauczyciele z danej szkoły dostają roczne nagrody liczone ze wzoru (liczba punktów nauczyciela * wielkość funduszu wynagrodzeń)/(liczba punktów wszystkich nauczycieli z danej szkoły)

Waga z punktu pierwszego winna uwzględniać przewagę wyników testów kompetencji nad ilością uczniów.
Kryteria z punktu drugiego ustalone są we współpracy z nauczycielami i uwzględniają takie czynniki jak: ilość godzin poza regularnymi lekcjami spędzona z uczniami (wycieczki, koła, konkursy szkolne), ilość olimpijczyków i laureatów konkursów szczebla wyższego niż szkolny, itp.

Zalety rozwiązania:
- nie ważne czy dobry nauczyciel jest w szkole o dobrym czy słabym poziomie ma szansę na odpowiednią nagrodę
Przykład w szkole A wyróżnia się tylko jeden nauczyciel, który ma podobne osiągnięcia, co jego 10 kolegów ze szkoły B, sam jednak niewiele może podwyższyć poziom klas w testach kompetencji. Szkoła A dostaje mniej pieniędzy na fundusz wynagrodzeń, niż szkoła B, mimo to nauczyciel ze szkoły A dostaje podobną gratyfikację do nauczycieli ze szkoły B - nie musi dzielić się z kolegami, którzy osiągnięć nie mają
- kryteria sprecyzowane są jasno: nauczyciel, którego praca daje efekty może spodziewać się więcej od tych, dla których szkoła jest tylko miejscem pracy
- wielkość dodatku zależy nie tylko od indywidualnej pracy z uzdolnionymi uczniami, ale też od poziomu całej szkoły

Wady:
- może rodzić "złą konkurencję" między nauczycielami
- dobór wag z punktu 1 i punktów za osiągnięcia z punktu 2 może być problematyczny

Co do nagradzania uczniów, jak już pisałem największą nagrodą jest zdobyta wiedza. 200 złotych dla najlepszego ucznia w szkole powinno być przyznawane jak dotychczas z wyłączeniem klas 6 szkoły podstawowej i 3 gimnazjum.
Dlaczego? To proste: jako uczniowie opuszczający szkołę na świadectwie dostają często oceny mniej lub bardziej zawyżone. Szkoła często nie chce utrudniać dostępu do liceów, może chce sztucznie zawyżyć poziom. Poza tym właśnie możliwość dostania się do wymarzonej szkoły średniej jest największą motywacją, której często pozbawieni są uczniowie klas niższych.
  NOWA Podstawa programowa
Witam, dziękuję za odpowiedź.
Śledziłam dyskusję dotyczącą techniki-a raczej, tak jak wspomniałam na początku, "starałam się" śledzić, bo pojęcie techniki na tym forum-w niektórych przypadkach-zupełnie odbiega od tego co jest realizowane na lekcjach techniki w wielu szkołach które znam. Tu dzieci pracują manualnie!! Pan naprawdę wierzy w to, że we wszystkich polskich szkołach wyłącznie "mówi" się o technice, muzyce czy plastyce, a "nie tworzy" manualnie, czy praktycznie rozwija umiejętności w zakresie muzycznym i plastycznym? (kiedy ostatnio widział Pan zajęcia plastyczne lub techniczne?) Nie chcę się wypowiadać w kwestiach bliższych technice, bo mam nadzieję, że zrobią to sami fachowcy-zresztą czytałam już kilka postów nauczycieli, którzy są rozgoryczeni likwidacją techniki ze szkoły podstawowej. Sądzi Pan, że przemawia przez nich wyłącznie troska o własne godziny pracy?
No dobrze, skoro szkoła miała być miejscem nie tylko mówienia ale i robienia, to dlaczego teraz, kiedy nowe podstawy programowe są w fazie przygotowań, zgadza się Pan na wbicie ostatniej partii gwoździ do tej trumny? (praktycznie rzecz ujmując) zgadza się Pan na kontynuację założeń reformy w tym względzie-i to z pełnym rozmachem? Dlaczego mamy pozwolić na realizację "ostatecznego ciosu" jakim była reforma dla techniki, muzyki czy plastyki? Zdarza się błędy popełniać, ale kroczyć tą drogą w ślepy zaułek...? myślę, że nie będzie lepszego czasu na to powrót.
Z każdego działania trzeba wyciągać wnioski. Skoro dopuszcza się do użytku programy które preferują odejście od prac praktycznych na technice, to po co dalsza dyskusja? Skoro na sprawdzianie kompetencji pojawiaja się zagadnienia, nieobecne, albo obecne znikomo w dopuszczonych programach, to znaczy, że należy podstawy zweryfikować.
Kieruje mnie Pan prof do fragmentu projektu, a kto ten projekt tworzy? przecież do pracy nad projektem zaproszono ekspertów, którzy mam nadzieję mają solidnie się do tego zadania przygotowali, posiadają wieloletni staż w pracy z dziećmi na różnych etapach kształcenia. Posiadają też dane, analizy badań, na podstawie których dokonują takich radykalnych cięć (ta końcówka zdania bardziej odnosi się do "projektantów" założeń reformy z 1999r.) Ale i w przypadku tego zespołu widzę takie zakusy. W ilu szkołach w Polsce uczy się techniki w klasach z tablicą i podręcznikiem? w ilu wyłącznie mówi się o materiałach? kto prowadził jakieś badania w tym zakresie? Nie zgadzam się z Pańską opinią, że technika nie promuje zajęć manualno-wytwórczych. PROMUJE! może ja znam same "wyjątki"...?
W kwestii pytania retorycznego :) sama uczę dzieci śpiewać i malować na lekcjach. Nie odważyłabym się mówć dzieciom o wartości muzyki np Beethovena, o jego głuchocie bez wcześniejszego wysłuchania finału IX symfonii-Oda do radości. Dzieci powinny poznać różnicę pomiędzy kluczem basowym i wiolinowym, ale tylko przez odczytanie ich podczas muzykowania. Niech tworzą greckie kolumny, z gipsu, plasteliny czy je naszkicują-jesli tylko to im pomoże zrozumieć istotne cechy. Ale na to potrzeba czasu-a nie redukcji godzin czy przedmiotu. Czy rzeczywiście tak Pan widzi obronę zajęć praktycznych na technice czy innym przedmiocie tworzącym dział kunsztów?
Nadal uważam, ze konieczne jest pozostawienie techniki ze wskazaniem na rozwój zajęć praktycznych-może nawet wycofanie z obiegu programów promujących teoretyczne nauczanie tego przedmiotu. Zastanawiam się dlaczego ktoś "przestawił" się na mówienie o kolumnach zamiast rysowania, mówienie o materiale zamiast szycia, czy klejenia... ponieważ zabrano im czas na pracę! jednoczesnie wzrosły oczekiwania wobec poziomu posiadanej wiedzy teoretycznej uczniów np na testach i sprawdzianach kompetencji-a mieliśmy od niej odejść. Może nad formą weryfikacji tej wiedzy należałoby zastrzymać się nieco dłużej...?
I znowu zadałam Panu kilka pytań :) Panie profesorze, przyblizył mi Pan swój punkt widzenia i tok myślenia.
Pozdrawiam.
PS. w swoich wypowiedziach odnoszę się do etapów kształcenia IV-VI i gim. a zastrzeżenia do poszczególnych treści projektu w zakresie przedmiotów których uczę wykażę w ankiecie.
  Historia w gimnazjum, projekt nowej podstawy programowej
Dziękuję Panu za odpowiedź, jeśli Pan pozwoli odniosę się do niektórych jej fragmentow.
Na wstępie chcialbym jednak podkreślić, że nie atakuję autorów nowej propozycji PP, nie interesują mnie ich opcje polityczne, nie jestem komunistą, aczkolwiek nie wszystko , co było w dawnej szkole, bylo zle.Zaznaczam,że jestem nauczycielem głównie nowej , zreformowanej szkoły, a według, jak to Pan nazwał, peerelowskiego programu nauczałem tylko dwa lata. Peerelowskiej rytuny nikt nie może mi więc zarzucić.
Napisał Pan:
"Podstawa nie może być programem, jednakowym dla wszystkich szkół. Powód jest dosyć oczywisty - program nauczania w danej szkole musi być dostosowany do mozliwości i poziomu uczniów tej szkoły oraz mozliwości i zasobów samej szkoły i jej nauczycieli".
To szczytne "dostosowanie wszystkiego do możliwości i poziomu uczniów danej szkoly" brzmi jak modne "wyrównywanie szans"-państwo nie daje pieniędzy, ale my mamy te szanse wyrównywać. Tak samo jest z programem-na 30 uczniow w klasie mam 7 z opinią PPP o obniżeniu wymagań,ale OKE o tym nie pomyślało. I co mamy?
Z tak opracowaną PP, mając na uwadze swoich uczniów, mogę więc dojść do wniosku, że skoro są oni słabymi uczniami, nie będę od nich wymagał daty przyjęcia chrześcijaństwa czy koronacji Chrobrego, a tylko wspomnimy, jak ważne były to wydarzenia w historii narodu. Jaką da mi Pan gwarancję, że w arkuszu egzaminacyjnym ( slabi i bardzo dobrzy uczniowie piszą taki sam) nie będzie wymagana data 966 czy 1025? Lub na zasadzie skojarzenia odpowiedniego wieku.
Przecież PP nie określa ściśle, jakich dat mam nauczać.
Kolejna Pana wypowiedź:
" A potem okazało się, że uczniowie nie znają historii i nie potrafią się jej uczyć. Nie są także zainteresowani takim typem wiedzy. Myślę, że dla dobra uczniów nie powinniśmy wracać do socjalistycznej urawniłowki".
Jesteśmy wszyscy ( i Pan i ja) absolwentami takiej szkoły i chyba Pan sie ze mną zgodzi, ze to nie program byl zły, tylko metody nauczania. Swoboda , jaką daje dzisiaj reforma polegac ma przede wszystkim na tym, by np. o Mieszku I uczyć ciekawie , różnymi metodami, wskazując uczniom np. skutki przyjęcia chrześcijaństwa dla władcy, panstwa,poddanych, w aspektach zapisanych w podstawie. Pytanie tylko brzmi - czy mam w ogóle uczyć o Mieszku I, bo PP nie nakazuje mi tego? Czy może tylko o przyjęciu chrześcijaństwa?
Wadami dawnej szkoły byla metoda "paznokciowa", od której dawno wszyscy odeszli, a przynajmniej powinni. Kiepski nauczyciel, pracując z nową PP i tak będzie kazał nauczyć się "czytanki", nie bacząc na to, czy jego uczniowie rozumieją procesy historyczne czy nie.
Dlatego uważam,że przynajmniej tym dobrym pedagogom należy dać taki dokument, ktory da im poczucie bezpieczeństwa, ze uczą rzeczy właściwych. A zrobią to na pewno dobrze.
Jaką mamy pewność , że nowe programy i podręczniki, które zostaną opracowane do nowej PP, będą zawierały WŁAŚCIWE treści nauczania ? Boję się, że nauczyciele pozostawieni sami sobie z tym problemem ślepo zawierzą autorom podręczników i programów , przyjętych przecież przez MENiS i nie bacząc na PP, będą uczyć na chybił trafił. A czy to będzie na egzaminie czy nie - kogo to będzie obchodzić. Przecież każdy nauczyciel wybroni się , pokazując ,że on realizował PP. Tylko kto na tym ucierpi? - biedny uczeń, do którego poziomu, arkuszy nikt nie dostosowuje ( o ile nie ma upośledzenia w stopniu lekkim ).
Na zakończenie:
"Również konieczne jest ściślejsze powiązanie standardów egzaminacyjnych z podstawą programowa. Uważam, że ważnym jej składnikiem powinny być konkretne i precyzyjne spisy kompetencji, które powinni nabyć uczniowie i zobowiązanie OKE, by wszelkie testy sprawdzały wyłącznie poziom osiągnięcia tych kompetencji".
Zgadzam się, tylko jaki sens ma tworzenie stosu różnych dokumentów, w których nauczyciel juz dawno sie pogubił? (Profesor Konarzewski proponowal właśnie ujednolicenie wszystkiego)
Czy nie sensowniejsze, również z punktu ekonomicznego i logicznego, byloby zapisanie wszystkiego, o czym Pan wspomnial wyżej, w jednym dokumencie. Bo znając życie, OKE opracuje nowe standardy na rok przed egzaminem, a my nauczaliśmy historii już przez dwa lata. I nagle okaże się, że uczyliśmy nie tego, co trzeba- albo za mało, albo za dużo. Chyba ,że każdy zespoł opracowujący pojedynczy dokument...musi na tym zarobic. A tego to juz ja nie przeforsuję.
Serdecznie pozdrawiam
  Szkoła

lalapo:A nie może tego smsa przeczytać na przerwie?
Ty mi powiedz

lalapo:Jeśli takie dziecko potrafiłoby umiejętnie korzystać z komórki, to ja nie widzę przeszkód, by miało ją ze sobą w czasie lekcji.
I to chyba trafna puenta. Gdyby nastolatki ubierały się normalnie nikt nie mówiłby o mundurkach. Dlatego twierdzę, że dzieciarnia sama na siebie kręci bicz, od którego obrywa. I zamiast im to uświadomić, to przedstawia się Giertycha jako diabła wcielonego.

lalapo:Dziecko stoi pośrodku pola/lasu. Kilka kilometrów do oznak cywilizacji. Co ma wtedy zrobić?
Ale wymyślacie argumenty. Argumentem może być też fakt, że telefonem z aparatem może zrobić jadącemu na rowerze kosmicie zdjęcie i przyczynić się do poznania obcych. Dlatego wnioskujmy za sprzedawaniem tylko teelfonów z wbudowanym aparatem cyfrowym.

lalapo:Ale przecież wiadomo doskonale, że małe dzieci takie już są. Lubią się popisywać drogimi rzeczami przed swoimi znajomymi
Co nie oznacza, że trzeba stać i się temu przyglądać. Akurat komórka jest na tyle zbędnym wysposażeniem ucznia podstawówki, że można ją wyeliminować z listy szpanerskich rzeczy.

Narya:Nie przesadzaj. Co Ty chcesz zrobić ze szkoły? Zakon w którym każdy składa śluby milczenia? Żeby zrobić zamęt nie trzeba smsów. Wystarczy, że ktoś do kolegi w ławce żart rzuci a przypadkiem dwie ławki obok usłysza i już robi się "zamęt". Najlepiej zakazać dzieciom robić cokolwiek poza oddychaniem i wtedy będzie cacy.
Chodzi chyba o wyeliminowanie bodźców, które mogą zakłócić ład na lekcji. Ale nie, to jeszcze wprowadźmy laptopy i dziwmy się, że dzieciaki zamiast słuchać grają w pasjansa.

Narya:A obowiązkiem nauczyciela nauczać a nie przychodzić odbębnić lekcje. Moja nauczycielka techniki przychodziła na lekcje, mówiła co mamy ugotowac i wędrowała na dwie godziny na zaplecze na kawkę.
Jeszcze nie słyszałem, żeby którejś klasie jawne pójście na wojnę z nauczycielem się opłaciło. Tak naprawdę warto dbać o przyjazne relacje z belfrem, bo jeżeli nie to nie będzie się można z nim dogadać pod koniec semestru.

Narya:Poza tym jak uczen nie odrobi zadania domowego ma pałkę, jak nauczyciel sprawdza test przez miesiąc żadne konsekwencje mu nie grożą.
To nie leży w kompetencji ucznia sterować nauczycielem. I nie wiem skąd taki pomysł, aby każdy nauczyciel był przyjacielem. Niektórzy się do tego nie nadają, bo nie mają autorytetu. Czy tak trudno zrozumieć, że w hierarchii szkolnej uczeń jest pod nauczycielem i czy trzeba się na siłę stawiać i pokazywać, że tak nie jest?

Uczeń jako osoba współpracująca z nauczycielem może wydać o nim swoją subiektywną opinię. Co rok na mojej uczelni są aniekty dotyczące wykładowców i samej uczelni.

Narya:Ja nie uważam żeby to że chcę mieć porządnego, kompetentnego nauczyciela było objawem "przewracania się w głowie". Wręcz przeciwnie, jest to oznaką samodzielnego myślenia, tego że edukacja mnie interesuje a nie że idę do szkoły żeby się uczyć bo taki mam obowiązek. Nauka ma być przyjemnością a nie przykrą koniecznością, która nas prześladuje przez kilkanaście lat.
Mówimy o dwóch różnych sprawach. Co innego wymagać od nauczyciela podniesienia poziomu, a co innego próbować go sobie podporządkować, bo ja mówię o pyskówkach i wyzwiskach. To jest metoda tych słodkich dzieci, aby zrównać się z nauczycielem.
Żaden uczeń nic na to nie poradzi, jego zadaniem jest słuchać się nauczyciela, jeżeli wniesie konstruktywną krytykę, to może przyczynić się do zmiany swojego nauczyciela, ale siłowym wymuszaniem na nim swoich zachcianek niczego nie zdziała.
  1
Minął tydzień od ostatniego Polecam!, więc postanowiłem, że skrobnę coś o innych tytułach. Może ktoś akurat nie ma co robić i się nudzi. Więc ja biegnę na ratunek i rekomenduję kolejne animce, którym warto przyjrzeć się bliżej ;]

Dodam tylko jeszcze drobne info do poprzedniego i zaczynamy.

Liczba odcinków:
- FMP! - 24
- FMP? Fumoffu - 11
- FMP! The Second Raid - 13
- History's Strongest Disciple Kenichi - 50

Great Teacher Onizuka

Głównym bohaterem jest Eikichi Onizuka - młody człowiek w wieku 22 lat, posiadacz 2 dana w karate, były szef gangu motocyklowego, zboczeniec i podglądacz. Tak można w paru słowach opisać nasz głowny charakter w tym utworze. Być może nie jest to nic nadzwyczajnego ;P jednak Onizuka postanawia zostać nauczycielem. I to nie byle jakim nauczycielem, tylko najlepszym nauczycielem w historii. Jednak wiemy, że postanowienie jeszcze nic nie znaczy, bo któż przyjmie na stanowisko, i to w szkole, człowieka z jego kompetencjami i zachowaniem. No tak, odpowiedź sama się nasuwa...
Aczkolwiek Eikichi po kilku rozmowach kwalifikacyjnych, które oczywiście nie były zbyt udane, doczekał się szansy. Jednak nie dostał on pracy za ładne oczy i super fryz. Dyrekcja nie potrafiąc poradzić sobie z pewną klasą rzuca Onizukę na pożarcie. A co z tego wynikło zobaczcie sami.

Przezabawne perypetie niezbyt rozgraniętego Onizuki rozśmieszą cię do łez.

Bez kwalifikacji i doświadczenia wydaje się, że blondyn nie będzie miał zbyt łatwego życia w szkole. Uczniowie są bezwzględni, a szczególnie klasa którą dostał pod swe nieopierzone skrzydła Onizuka. Najgorsza klasa, która "wykończyła" już kilku nauczycieli, a teraz przyszła kolej na naszego bohatera. Jednak Onizuka nie podda się bez walki. A metody jego są niezwykle śmieszne i nietypowe, jak na nauczyciela.

Zobaczcie, a będziecie chcieli więcej.

A po obejrzeniu całości będziecie tylko żałować, że sami nie macie takiego wychowawcy...

Liczba odcinków - 43

A teraz czas na coś poważniejszego, choć i tu nie zabraknie momentów, w których zostaniesz rozbrojony śmiechem.

Fullmetal Alchemist

Dwóch braci - Edward i Alphonse Elric.
Wiek - 15 i 14 lat (jak dobrze pamiętam ;P)
Obaj ćwiczyli alchemię jednak, jak to często bywa zabawy z nieznanym nie przynoszą oczekiwanych i pozytywnych rezultatów. W tej sytuacji skutki ich praktyk są wręcz tragiczne. Sytuacja ma miejsce kilka lat przed obecnymi wydarzeniami. Młodzi, niedoświadczeni i głupi bracia postanawiają ożywić swą matkę. Jednak wynik zastosowanej transfiguracji przynosi więcej szkody niż pożytku. Podczas przemiany matka nie zostaje ożywiona, a co gorsza Ed traci prawą rękę i lewą nogę (w miejsce, których póżniej ma wstawione metalowe protezy), natomiast Al całe ciało. W ostatniej chwili Edowi udaje się zapieczętować duszę młodszego brata w starej zbroi, która od tego momentu jest "puszką", która utrzymuje Ala w tym świecie.

Korzystając z kręgu przemiany należy pamiętać, że nie można otrzymać oczekiwanego rezultatu nie poświęcając czegoś w zamian, czegoś o równej wartości.

Edward pragnąc przywrócić ciało młodszemu bratu postanawia odnaleźć legendarny kamień filozoficzny. Jednak nie wiadomo czy on w ogóle istnieje. Dlatego Ed postanawia zostać "psem wojskowym" (takie określenie na alchemików pracujących dla armii), gdyż wtedy będzie miał dostęp do ogromnej biblioteki wojskowej, w której być może znajdzie potrzebne informacje. Poza tym spotka tam innych ludzi, którzy tak jak on parają się alchemią. Jeśli uda mu się zdać test zostanie najmłodszym w historii alchemikiem, ale i tak nie wiadomo czy z prawami, jakie zdobędzie będzie w stanie spełnić założone cele. A poszukiwania wcale nie będą łatwe, bo wokół krąży wiele nieprzychylnych dusz - homonkulusów.

Tylko czy kamień filozoficzny jest wart ceny, którą przyjdzie zapłacić braciom Elric? I czy dokonają właściwego wyboru? Ale właściwego dla kogo - dla nich, czy reszty ludzi? Takich pytań będzie wiele, dlatego już teraz zanurz się w świat, gdzie natura zezwala na manipulowanie otoczeniem ludziom o nieprzeciętnych umiejętnościach.

Wiele przygód, trudnych wyborów i wspaniałych kreacji bohaterów. Zachęcam gorąco!!!

Liczba odcinków - 51

A już za tydzień tytuły ukazujące krwawe, acz piękne walki samurajów i shinobi ;D
  15-latek popełnił samobójstwo
15-latek popełnił samobójstwo, bo dręczyli go koledzy

15-letni uczeń jednego z gimnazjów we Włocławku popełnił samobójstwo. Nastolatek był dręczony przez rówieśników ze szkoły i to było prawdopodobnie przyczyną jego dramatu. Trwa śledztwo w sprawie wyjaśnienia okoliczności tej tragedii.

Chłopak targnął się na życie we własnym domu w poniedziałek wieczorem. Po powrocie do domu syna znaleźli rodzice; natychmiast zaczęli go reanimować, powiadamiając jednocześnie pogotowie ratunkowe, ale lekarz już mógł tylko stwierdzić zgon - powiedział rzecznik kujawsko-pomorskiej policji Jacek Krawczyk.

W trakcie rozmowy z ojcem i bratem Adriana policjanci ustalili, że chłopiec wcześniej skarżył się na nieporozumienia z rówieśnikami. Jego matka powiadomiła tydzień temu dyrektora gimnazjum, że syn powiedział jej o próbie samobójczej, a także o tym, iż trzej uczniowie z jego klasy dokuczają mu i dręczą go psychicznie.

Szkoła natychmiast zaczęła wyjaśniać sprawę: jeszcze tego samego dnia wychowawca i pedagog rozmawiali z 15-latkiem. Pedagog rozmawiał też z uczniami, którzy mieli dokuczać swojemu koledze.

Na prośbę dyrektora szkoły do działań włączył się także dzielnicowy. W poniedziałek, w obecności szkolnego pedagoga oraz wychowawcy rozmawiał oddzielnie zarówno z Adrianem, jak i z każdą z osób, które miały mu dokuczać.

Z zachowania 15-latka ani pedagog, ani dzielnicowy nie odczytali, że może on kilka godzin później odebrać sobie życie. Wszyscy uczniowie zgodnie stwierdzili, że doszli do porozumienia. Pomimo tego, dzielnicowy umówił się na kolejne spotkanie w najbliższy czwartek, tym razem z rodzicami wszystkich uczniów, celem rozważenia skierowania sprawy do sądu - dodał Krawczyk.

Okoliczności śmierci chłopca wskazują na to, że do jego dramatycznej decyzji przyczyniły się szykany i prześladowania ze strony szkolnych kolegów. Chłopak próbował targnąć się na życie już w ubiegłym tygodniu.

Wówczas udało się zapobiec tragedii i powiadomić o problemach szkołę. Podjęto szereg działań wychowawczych, a w wyjaśnienie tła tej sprawy włączyła się także policja - dodał rzecznik.

Z informacji przekazanych przez szkolnego pedagoga wynika, że Adrian był bardzo zamkniętym w sobie i samotnym chłopcem, nie miał przyjaciół ani bliskich kolegów, a większość czasu spędzał przy komputerze. Szykany, jakie spotykały go ze strony kilku gimnazjalistów, polegały głównie na wyśmiewaniu go, zaczepianiu, przezywaniu i opluwaniu.

We wtorek w gimnazjum Adriana lekcje były odwołane z powodu wyznaczonego na ten dzień testu kompetencji klas trzecich, ale w związku z tragedią test został przełożony na inny termin. W placówce trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia przez policję i przedstawicieli kuratorium. Na znak żałoby, we włocławskich szkołach odwołano planowane na ten tydzień zabawy andrzejkowe. (ak)
  moda na korepetycje
Bo w szkole panuje "kult średniej" KIedyś za moich zamierzchłych czasów /moi uczniowie twierdzą, że ludzie tak długo nie żyją i powinienem widzieć co najmniej dinozaury. Ktoś był z czegoś dobry . W klasie był ekspert od matematyki, fizyki , literatury i tak dalej. Człowiek ambitnie zmagał się z wynajdowaniem różnych dziwactw byle taki status utrzymać. Mój przyjaciel- specjalista od matematyki był nagradzany krótkim: Czy taj=k drogi Jezry i takie pytanie to był najwyższy komplement. Stopniami to myśmy za przeproszeniem iewiele się przejmowali. Liczyło się, to, że z czegoś się jest dobrym, najlepszym, et caetera. Dzisiaj, masz mieć średnią, ileś tam punktów i tak dalej. Są szkoły, gdzie nawet ocena zachowania jest sformalizowana do jakiegoś systemu punktów. To jest chore. Łajdacki system produkuje przeróżne głupotu, bo nie wierzy, że ja mogę bezinteresownie i z jakąś tam nutą obiektywizmu ocenić zachowanie dziecątka. Szkoła jest chora, uczymy wielu niepotrzebnych rzeczy, lub zbyt koninkturalnych aby dziecko się naprawdę rozwinęło. Większość czasu pochłaniają problemy wychowawcze z..... rodzicami, którzy godzą się na rolę potulnych baranków. KOrepetycje to prosty sposóbna odzyskanie autorytetu rodzica: patrz jakigo masz fajnego starego, chcesz, to płaci i nie szemrze.On ma spokój, ty te3ż ale taki układ jest chory. Większośc dzieci nie potrafi samodzielnie wykonać większości zadań, są uzależnieni od rubryczek krateczek, które pracowicie wypełniają w klasach młodszych. Uczniowie w klasie IV- V nie mają podstawowych umiejętności czytania / w sensie technicznym nawet/ Koncentrują się nie na treści ale na samej czynności. W takiej sytuacji trudno mówić o rozumieniu. To że lepiej , czy sprawniej rozwiązują test , to rodzaj mimikry, przystosowania. Tylko w humanistyce test tak naprawdę, wbrew entuzjastom, niewiele sprawdza i diagnozuje. Samodzielna praca pisemna nawet na najbardziej absurdalny temat mówi o uczniu dużo więcej. POkazuje jego sprawnośc komunikacyjną kompetencje językowe, sposób myślenia, argumentowania. itd.To co iedyś dla ucznia było naturalną czynnością zastąpiono teorią. Zlikwidowano i zamordowano zajęcia praktyczne redukując do czystej teorii. W rezultacie spada sprawność manualna i wyobraźnia przestrzenna. /najlepszy komp nie zastąpi namacalnej rzeczywistości. Tak suię kształtuje przyszły korepetycjent, powoli systematycznie dojrzewa do momentu, w którym musi odpowiedzieć sobie na pytanie: Dobra państwowa uczelnia, czy prywaqtna przechowalnia drugiej kategorii. Konkurencja jest duża, bo inni też pracują. Nieco inny jest los uczniów elitarnych szkół, którzy mają kontakt z uczelnią już od I kl LO, ale to nie dla wszystkich jest możliwe. To ta dramatyczniejsza część rzeczywistości. Są też tacy, którzy traktują korepetycjeja formę łapówki. Ci jednak dość szybko rezygnują jeśli postawi się twardo problem samodzielności. Znikają i nie pojawiają się więcej. Pewnie inaczej wygląd anauka j. obcych ale ten wątek może ktoś inny......
Przepraszam za literówki ale wysiadła mi trochę optyka.....
  rece mi opadly!!!!
czemu nadziwić się nie mogłaś, aneczko ? ja niestety nie widziałam :]
jak narazie za rządu kaczyńskiego widzę kilka zmian na lepsze. ale tylko kilka. reforma byla okropna. szczegolnie dla pierwszych 3 rocznikow ktore byly na nia skazane. moja szkola wygladala tak. 1-3 klasy luzy (jak dla mnie mogloby byc znacznie trudniej) idac do 1 klasy umialam juz pisac, czytac, liczyc wiec problemow nie mialam zadnych. 4 klasa to zmiana szkoly ale na jeszcze lepsza na szczescie :) do 6 klasy bylam w najlepszej podstawowce pod sloncem - swietnie wykształcona kadra nauczycielska - ludzie ktorzy juz takie dzieci traktowali powaznie. na lekcjach bylo miejsce na zarty. można było się dogadać z nauczycielem jeśli termin klasówki okazal sie nieodpowiedeni. uczono nas szanowac slabszych (chodzilam do szkoly integracyjnej w ktorej pelno bylo i jest teraz jeszcze wiecej dzieci ktore wymagają specjalnej opieki ze wzgledu na roznego rodzaju niepelnosprawnosc.) nauczono mnie traktować chorych i niepełnosprawnych jak normalnych ludzi. zaprzyjaźniłam się z chłopcem, który jeździł na wózku. szkołą była wspaniała. materiał trudniejszy - ale taki w sam raz. nie wystarczyło słuchanie na lekcji - nie musiałam specjalnie dużo czasu spędzać w domu na naukę z lekcji na lekcje (no może jedynie z historii ktorej do dziś nie potrafię się uczyć) poźniej było gimnazjum... i tu się zaczęły schody. co prawda budynek ten sam, nauczyciele ci sami ale program?! to jedna wielka pomyłka. powtarzaliśmy wszystko czego się nauczyliśmy od 4 klasy bez wprowadzania niczego nowego! ale takie byly podreczniki! wiec to nei wina nauczycieli. wtedy straciłam wszelką chęć do nauki - czułam że się nie rozwijam. kiedy napisałam testy kompetencji ( na dowód, że poziom szkoły był i jest naprawdę wysoki podaje swój wynik - 93/100 pkt w tym 48/50 z czesci scislej i reszta z humanistycznej) trafiłam do liceum - niestety żałuję trochę wyboru - poziom tak niski, że samej mi się nie chce uczyć. nie jest to najgorsza szkoła- o nie. poprostu nie wierzyłam w swoje możliwości wybierając dalszą drogę i zamiast iść do najlepszego LO w W-chu poszłam do gorszego) w dodatku oceny nie mają odzwierciedlenia w wiedzy (co miało miejsce w poprzedniejs zkole). wielu nauczycieli z góry zakłada że uczeń to żul, leń, kombinator,człowiek bez ambicji itd itp :[ co za podejście! na szczęście są też dobrzy pedagodzy. i chwała im za to, że nie mierzą ludzi jedną miarą. a co do programu w liceum - gonimy tak że wiecej sie uczymy w domu niż na lekcach - brakuje nam czasu.a że w domu też chciałoby się odpocząć - później i nauka idzie gorzej i oceny są gorsze i nauczyciele utwierdzają się w przekonaniu że uczeń to tuman i leń, że ludzie młodzi są głupi...wtedy nauczyciele zaczynają patrzeć z góry, wywyższać się mówiac teksty w stylu "nie będę z tobą dyskutować bo nie jesteś na moim poziomie!" to jest poprotu straszne! a dzieje się naprawdę... a ten przeskok niskiego poziomu gimnazjum i ciągłych powtórek nagle na ściganie się z czasem i naukę non stop - kto jest w stanie się tak nagle przestawic? nikt. a nam nikt nie da czasu. od 1 klasy straszą że matura już zaraz - i to prawda. tylko co da straszenie ? nic - bo czasu od tego nie przybędzie...[/center]
  Nowy Dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kopernika
Z przykrością muszę stwierdzić, iż nowa pani dyrektor szkoły Halina Łosiewicz, - dawniej szeregowy nauczyciel w wołowskiej zawodówce, jest w pełni niekompetentną osobą na pełnionym stanowisku. W trakcie niezbyt długiego okresu jej panowania, potrafiła wprowadzić szereg zmian, utrudniających pracę zarówno uczniom jak i nauczycielom. Nie jest to moja subiektywna ocena, lecz obiektywne sprawozdanie, podparte licznymi wypowiedziami, zarówno uczniów jak i nauczycieli.

Owe utrudnienia polegają min., na wprowadzeniu w ogromnym znaczeniu skrupulatnej biurokracji, która w bardzo dużym stopniu, utrudnia pracę nauczycielom. Nauczyciele zamiast sprawdzać prace uczniów, są zmuszani do wypełniania szeregu bzdurnych dokumentów, których droga tak naprawdę kończy się na szufladzie w szafie pani dyrektor. Ponadto zostały stworzone nowe stanowiska pracy, dla nowych nauczycieli z zawodówki, poprzedniego miejsca pracy pani Łosiewicz, ale także dla jej znajomych osób. Tak więc np. do tej pory nauczyciele kserowali osobiście sprawdziany dla uczniów bądź testy przygotowawcze do matury, zwykle robili to w trakcie tzw. okienka lub po godzinach lekcyjnych, teraz zaś, aby stworzyć dodatkowe stanowisko pracy, wszelkie ksera muszą być przekazane do sekretariatu, z conajmniej tygodniowym wyprzedzeniem, co dla nauczyciela jest nielada utrudnieniem, bo w praktyce owe dokumenty i tak nie docierają do uczniów, na czas. Kolejnym aspektem jest to, iż za czasów kiedy Dyrektorem Szkoły był Pan Eugeniusz Czerepok w sekretariacie pracował tylko jeden pracownik, który doskonale dawał sobie radę z wszelką biurokracją. Wspaniałomyślna zaś, pani Halina Łosiewicz, postanowiła zatrudnić do samego sekretariatu kilku pracowników, by mogli okiełznać ten bałagan, który wprowadziła poprzez chorą urzędniczą biurokracje. Lecz "znajomi" pracownicy pani Łosiewicz, nie potrafią sprostać zadaniu, efektem czego nauczyciele zarówno podczas przerw, jak i w domu po pracy, ślęczą nad tysiącami bzdetnych dokumentów, zamiast sprawdzać i przygotowywać dla uczniów testy, sprawdziany.

Atmosfera wśród pracowników szkoły nie jest jednoznaczna, pani Halina Łosiewicz, obecny dyrektor Liceum z zawodówki, potrafiła w niezwykle krótkim czasie, skłócić ze sobą nauczycieli, uczniów i nawet pozostałych pracowników szkoły. Wspaniałym dowodem tego, jest tajne głosowanie na przedstawicieli samorządu szkolnego, na którym, na specjalnie przygotowanych ankietach, ogromna rzesza uczniów, w rubryce z pytaniem: "Co chciałbyś zmienić w naszej szkole?" odpowiedziało: "Dyrektora". Tylko nieliczne osoby przeliczające głosy, miały wgląd w te karty do głosowania. Wszyscy ponosimy konsekwencje nieudolnego sprawowania władzy pani dyrektor. Przykładów jest sporo, często pani dyrektor kompromituje swoimi decyzjami nauczycieli, w oczach uczniów. Doskonałym tego przykładem jest tzw. sprawa wycieczki jednej z klas, która została nagłośniona. Otuż w przeddzień wycieczki, nauczyciele organizujący wyjazd do teatru, dla uczniów Liceum musieli wszystkim ogłosić, że jutro wycieczki do teatru nie ma, ponieważ pani dyrektor nie wyraziła zgody. W uzasadnieniu tej decyzji niekompetentna dyrektorka, tłumaczyła się tym, że dokumenty potwierdzające zgode rodziców na wyjazd uczniów, nie otrzymała trzy dni przed wycieczką. W rzeczywistości wszystkie te zgody, pani dyrektor otrzymała przed dniem wycieczki, warto jednak przypomnieć, że ich droga urzędowa kończy się na biurku pani dyrektor, nie musi ona posyłać je do innych instytucji i tłumaczyć się za ich rzekome opóźnienie. Cała ta sprawa miała na celu przede wszystkim, pokazać nauczycielom ze strony dyrekcji, kto tu rządzi.

Tego typu przykładów na niekompetencje pani dyrektor, jej brak doświadczenia, brak umiejętności współpracy z pracownikami, jest naprawde dużo. Z niektórych można się śmiać, inne zaś skutecznie uniemożliwiają wydajną pracę społeczności szkolnej. Do tej pory, gdy Dyrektorem był Pan Eugeniusz Czerepok, takich problemów w szkole nie było, rada pedagogiczna nie dzieliła się na obozy (nieliczne) ZA i PRZECIW odnośnie charakteru sprawowania władzy dyrekcji. Cierpią na tym uczniowie, cierpią nauczyciele, z powodu braku kompetencji dyrektorki i co się z tym wiąże, bezmyślnych jej decyzjach w sprawach oganizacji pracy w szkole.

Potwierdzenie przedstawionych przeze mnie faktów, znajdziecie Państwo w wypowiedziach uczniów odnośnie wątku dotyczącego dyrektor, na forum "naszej klasy." Jednocześnie pragnę podziękować tym uczniom za odwagę w wyrażaniu swej opinii na temat władz rządzących szkołą, bowiem ustrój jaki panuje w szkole, po przejęciu władzy przez nową panią dyrektor, ogranicza swobode wypowiedzi na temat głównej władzy rządzącej.

Zmieniłam czcionkę ponieważ to co było wcześniej utrudniało czytanie. beth
  Badanie PISA w roku 2006: edukacja luksemburska do poprawki!
Uczniowie luksemburskich szkół średnich ponownie napisali test PISA (Programme for International Student Assessment) poniżej średniej krajów OECD. Jeśli chodzi o rozumowanie w naukach przyrodniczych, ocena była mierna. Jeśli chodzi o matematykę, ocena jest tylko niewiele poniżej średniej krajów OECD. W wynikach nie ma większych różnic między dziewczynkami i chłopcami. Wyjątek stanowi jedynie umiejętność czytania ze zrozumieniem – tu dziewczynki mają o wiele lepsze wyniki.

W testach PISA 2006 skupiono się przede wszystkim na badaniu umiejętności rozumowania w naukach przyrodniczych. Wiadomości sprawdzano w następujących obszarach: „żywe systemy", "systemy fizyczne" i "Ziemia i Wszechświat". Podczas gdy uczniowie jako tako rozwiązali zadania z biologii, pozostałe dwa obszary wypadły mniej zadowalająco.

Wyniki badań sugerują również przyczyny złych wyników Luksemburga. Szkoły w Wielkim Księstwie mają za zadanie zintegrowanie dużego udziału (jednej trzeciej) obcokrajowców w klasach. Wśród nieluksemburczyków większy jest także liczba uczniów z rodzin gorzej wykształconych głównie z rodzin robotniczych. Stąd nie dziwi różnica miedzy tutejszymi uczniami a imigrantami. Wniosek niestety jest taki, że system luksemburski szczególnie źle obchodzi się z różnicami kulturowymi – konstatują pracownicy Ministerstwa Oświaty. Co ciekawsze takie uzasadnienie zupełnie nie sprawdza się w przypadku krajów, które zajęły w teście wysoko notowane pozycje. Tak w Finlandii jak i w Kanadzie dzieci obcokrajowców osiągnęły podobne wyniki jak rdzenni mieszkańcy tych krajów.

Pani Minister Mady Delvaux-Stehres komentuje bez euforii: "W polityce oświatowej cuda się nie zdarzają". Temu, że Luksemburg tak słabo wypadł nie są winne pojedyncze szkoły. Badanie pokazało, ze poziom nauczania jest jednakowy w prawie wszystkich luksemburskich liceach. "Przyczyną słabej wydajności są błędy systemowe", mówiła pani minister. Jako środek zaradczy ministerstwo proponuje żeby więcej wagi przywiązywać do kompetencji uczniów, a punkt ciężkości w nauce języków przenieść na konwersację oraz unikać dużej rotacji nauczycieli w klasach. Odpowiedni projekt pilotażowy w sześciu liceach pokazał, że takie rozwiązanie może przynieść owoce.

W odpowiedzi na wyniki badania Pisa 2006, Ministerstwo Oświaty wprowadzi od następnego roku szkolnego jednolity przedmiot "nauki przyrodnicze", który to w siódmej klasie poszerzy i zastąpi zajęcia z biologii. "W niższych klasach szkoły średniej przeznacza się tylko niewiele godzin na nauki przyrodnicze", mówiła, Delvaux-Stehres. Ile godzin tygodniowo będzie przeznaczonych na nowy przedmiot i kosztem jakiego innego przedmiotu, pozostaje jeszcze kwestią otwartą.

W badaniu Pisa wzięli udział w Luksemburgu wszyscy 15-letni uczniowie liceów, z wyjątkiem uczniów Szkoły Europejskiej i francuskiego liceum Lycée Vauban. Łącznie w badaniu wzięło udział 275 000 uczniów z 57 rozwiniętych krajów świata. Najlepsze wyniki osiągnęli uczniowie z Finlandii, Kanady i Holandii, najgorsze wyniki uczniowie z Rumunii, Bułgarii i Czarnogóry.

Źródło: www.wort.lu

Polska miała w każdej kategorii lepsze wyniki od Luksemburga, aczkolwiek niestety w kategorii rozumowania w naukach przyrodniczych i matematyki również nie przekroczyła średniej OECD, co udało jej się w kategorii czytania ze zrozumieniem.

Interesujące podsumowanie na temat Polski: http://ien.pl/index.php/archives/596,
Obszerne opracowanie Ministerstwa Edukacji Narodowej:
http://www.men.gov.pl/osw...t_PISA_2006.pdf
  Test kompetencji - Dostosowanie egzaminów do potrzeb ucznia
Podstawy prawne
Zgodnie z §37 Rozporządzenia MEN z dnia 30 kwietnia 2007 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania (...) w szkołach publicznych uczniowie (słuchacze) ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się mają prawo przystąpić do sprawdzianu lub egzaminu gimnazjalnego w warunkach i formie dostosowanych do indywidualnych potrzeb psychofizycznych i edukacyjnych ucznia (słuchacza), na podstawie opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej, w tym publicznej poradni specjalistycznej albo niepublicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej, w tym niepublicznej poradni specjalistycznej, spełniającej warunki, o których mowa w art. 71b ustawy.

W przypadku uczniów posiadających orzeczenie o potrzebie indywidualnego nauczania dostosowanie warunków i formy przeprowadzania sprawdzianu lub egzaminu gimnazjalnego do indywidualnych potrzeb psychofizycznych i edukacyjnych ucznia może nastąpić na podstawie tego orzeczenia.

Uczniowie (słuchacze) chorzy lub niesprawni czasowo, na podstawie zaświadczenia o stanie zdrowia, wydanego przez lekarza, mogą przystąpić do sprawdzianu lub egzaminu gimnazjalnego w warunkach i formie odpowiednich ze względu na ich stan zdrowia.

Ważność opinii
W przypadku uczniów (słuchaczy) przystępujących do sprawdzianu opinia powinna być wydana przez poradnię psychologiczno – pedagogiczną, w tym poradnię specjalistyczną nie wcześniej niż po ukończeniu klasy III szkoły podstawowej, do 30 września roku szkolnego, w którym jest przeprowadzany sprawdzian.

Procedura
Dyrektor szkoły zobowiązany jest do zapoznania rodziców/opiekunów prawnych ucznia z możliwymi dostosowaniami formy i warunków sprawdzianu nie później niż do końca zajęć dydaktycznych roku szkolnego poprzedzającego rok szkolny, w którym odbywa się sprawdzian.

Opinię z PPP rodzice (prawni opiekunowie) ucznia albo słuchacz przedkładają dyrektorowi szkoły, w terminie do dnia 15 października roku szkolnego, w którym jest przeprowadzany sprawdzian.

Za dostosowanie warunków i formy przeprowadzania sprawdzianu do potrzeb uczniów (słuchaczy): - ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się;

- posiadających orzeczenie o potrzebie indywidualnego nauczania;

- chorych i niesprawnych czasowo;

odpowiada przewodniczący szkolnego zespołu egzaminacyjnego (tj. dyrektor szkoły).
Dostosowanie warunków
1. Zróżnicowane w formie zestawy egzaminacyjne dla zdających stosownie do ich potrzeb (np. arkusze oznaczone symbolem: A4, A5, A6, A7, A8).

Uczniowie z autyzmem (praca z arkuszem standardowym, o symbolu A1)

1. Możliwość wydłużenia czasu pracy lecz nie więcej niż o 50% czasu regulaminowego, zgodznie z zaleceniami zawartymi w orzeczeniu PPP (osobna sala).

2. Uczeń może otrzymać wsparcie nauczyciela, który ukierunkowuje jego uwagę na wykonaniu zadań (osobna sala)

Uczniowie ze zdiagnozowanymi specyficznymi trudnościami w uczeniu się tj.: dysleksja, dysortografia, dysgrafia (dysleksja rozwojowa). (praca z arkuszem standardowym, o symbolu A1)

1. Problemy z czytaniem i rozumieniem czytanego tekstu (dysleksja): Pisanie sprawdzianu w oddzielnej sali, w której członek komisji egzaminacyjnej na początku jeden raz głośno odczyta instrukcję oraz treść zadań, a uczniowie będą mogli równocześnie śledzić wzrokiem tekst zapisany w arkuszu. Możliwość wydłużenia czasu pracy, lecz nie więcej niż o 50% czasu regulaminowego. Czas przezanczony na odczytanie treści arkusza wlicza sie do czasu trwania egzaminu.

2. Niski poziom graficzny pisma (dysgrafia): pisanie samodzielnie formułowanych odpowiedzi do zadań drukowanymi literami, co zwiększa czytelność pisma. Jeżeli pismo jest nieczytelne, możliwe jest zapisywanie odpowiedzi za pomocą komputera z usuniętymi programami korekty językowej odłączonego od sieci wewnętrznej i zewnętrznej. Możliwość wydłużenia czasu pracy o 50% lecz nie więcej niż o 50% czasu regulaminowego, zgodznie z zaleceniami zawartymi w opini PPP.

3. Problemy ze stosowaniem zasad ortografii i interpunkcji, z uwzględnianiem struktury różnych form wypowiedzi, z prawidłowością graficzną zapisu obliczeń i z zachowaniem orientacji przestrzennej (dysortografia): samodzielnie formułowane przez uczniów wypowiedzi za zdania otwarte są punktowane z zastosowaniem kryteriów dostosowanych do dysfunkcji uczniów. Możliwość wydłużenia czasu pracy lecz nie więcej niż o 50% czasu regulaminowego, zgodznie z zaleceniami zawartymi w opini PPP.

*** W każdym przypadku wydłużenia czasu trwania sprawdzianu/egzaminu, należy zapewnić uczniom odrębną salę egzaminacyjną. ***
  Niekompetencja (autorów) testów kompetencji?
Serdecznie witam.
Wczoraj 22.02.2000r. odbył się test kompetencji z języka polskiego w Jaśle.
To jest skandal, test nie sprawdza poziomu nabytej  wiedzy z języka
polskiego, może jest to test na "inteligencję" lub test logicznego myślenia
?
Całość jest zagmatwana, a przeczytanie dwóch pierwszych zdań analizowanego
tekstu grozi "skręceniem języka".
Grupa moich znajomych jest zbulwersowana. Jeśli my (dorośli ludzie, w tym
nauczyciele z wyższym wykształceniem) nie jesteśmy
w stanie zrozumieć pytań i odpowiedzieć na te pokrętne pytania, to co można
oczekiwać od naszych dzieci.
Dzieci są rozczarowane i nie rozumieją związku testu z ich 8-letnią nauką.
Myślę, iż należy odnaleźć odpowiedzialnych za ten bałagan, a co najmniej w
jakiś sposób wyrazić swoje niezadowolenie.
Chętnie przyłączymy się do każdej inicjatywy skierowanej przeciwko takiemu
stanowi rzeczy.

Z poważaniem,
Marek

Witam dyskutantów!

Jestem zaskoczony testami kompetencji, jakie są
przygotowywane dla uczniów ósmych klas.
Ostatnio sprawiłem dziecku coś, co nosi tytuł
"Masz problem? To Ci pomoże...",
oraz dumny podtytuł "Książka przygotowująca
do testu kompetencji (osiągnięć) przeprowadzanego
w województwach (i tu lista dziewięciu województw)".
Kupiłem dwa zeszyty, do polskiego i do matematyki.

O ile ćwiczebne testy z matematyki są do przebrnięcia,
o tyle testy z polskiego nie. Część pytań, i to całkiem
spora, jest moim zdaniem nieprzemyślana i Ä˝le sformułowana.
Dziecko spróbowało swoich sił i doznało rozczarowania.
A ja nie potrafię inaczej mu pomóc, jak tylko krytykując
pytania i radząc, żeby się nie przejęło zbytnio.
Jeśli jednak testy rzeczywiste, a nie ćwiczebne, będą mieć
podobny poziom, trzeba się psychcznie do nich przygotować.
Inaczej dotychczasowe piątki i szóstki mojego dziecka okażą
się czymś bezwartościowym.

Na razie nie piszę swoich uwag na listę "pręgierz".
Może właśnie lista edukacyjna jest tym miejscem, gdzie można
się czegoś dopytać w tej kwestii?

Ale do rzeczy. Zauważyłem ze zdziwieniem, że testy
z polskiego są t. jednokrotnego wyboru. Można tak robić,
ale wtedy jest rzeczą konieczną, aby zestaw proponowanych
odpowiedzi był precyzyjny. Rozumiem przez to, że nie
może być ŻADNYCH wątpliwości, która odpowiedÄ˝ jest dobra
(oczywiście dla dobrego ucznia, który opanował materiał
szkolny w całości). Tymczasem jest sporo przykładów,
w których autorzy zadają pytanie o "odpowiedÄ˝ najbardziej
prawdopodobną". Z samej treści zaś wynika, że rozumują
oni (autorzy) w tradycyjnie już nieprecyzyjny - "humanistyczny"
sposób. (Jak powszechnie wiadomo, polski humanista to ten,
który zawsze miał kłopoty z matematyką).

Podam jeden przykład.
Test 11 polega na przeczytaniu urywków z Tomasza Manna
i jednozdaniowej notatki o autorze. Następnie należy odpowiedzieć

jeden z podanych urywków. Pytanie 6 brzmi: Stosunek Tonia do
Janka najlepiej wyraża zdanie: (i tu jest lista czterech cytatów,
z których WSZYSTKIE taki stosunek wyrażają). Jest całkowicie
wykluczone, aby wrażliwy i myślący samodzielnie człowiek,
szczególnie młody człowiek, trafił idealnie w odczucia autora
testu (moim zdaniem starego bęcwała, myślącego schematycznie).

Może wyjściem jest coś, co w tym samym teście zawiera pytanie
14: Jaką funkcję pełni opis pogody? Tutaj autor wybrnął z problemu.
Podał trzy możliwe odpowiedzi, a następnie czwartą o treści
następującej: D. Wszystkie odpowiedzi są prawdziwe.
Jednakże i tutaj ja mam pytanie. Skoro wszystkie odpowiedzi
są prawdziwe, to czy  jest wśród nich odpowiedÄ˝ fałszywa,
dyskwalifikująca ucznia? Oczywiście nie! Kłania się tu test
wielokrotnego wyboru.

Można się pośmiać i pogdybać na luzie, ale przecież termin
testów się zbliża. Już teraz widzę panikę w oczach rodziców.
A tam, w Wałbrzychu, siedzi sobie kupa, zwana urzędowo
Ogólnopolskim Zespołem Konstruktorów Testu. I grozi
palcem: Uważajcie pacany! Wydaje się Wam, że coś
umiecie? MY WAM POKAŻEMY, że nic nie umiecie!

Tak, tak drodzy koledzy - dyskutanci. To ONI rządzą i dyktują
warunki, niestety. Czy ktoś z Was ma pomysł, jak przejść przez
tę przeszkodę nie niszcząc wiary dziecka w rozsądek dorosłych
i porządek świata? Czy naprawdę musimy utrzymywać z naszych
podatków tę grupę darmozjadów, pożal się Boże "humanistów"?

Mam ochotę zrobić autorom test z polskiego:
Pytanie: Kto był największym poetą polskim?
A. Jan Kochanowski
B. Adam Mickiewicz.
C. Julisz Słowacki.
D. Cyprian Norwid.
E. Czesław Miłosz.
F. Zbigniew Herbert.
G. Wisława Szymborska.
H. Wszyscy wymienieni.
I. Żaden z wymienionych.
J. Nie wiadomo.
Uwaga pomocnicza: OdpowiedÄ˝ wymaga inteligencji
ale nie powiem, jak ją oceniam! Oceniać będę według
mojego i moich znajomych rozeznania i gustu!
Druga uwaga pomocnicza:
Tylko jedna odpowiedÄ˝ jest prawdziwa (oczywiście
wedlug mnie)!!! Inne dyskwalifikują!

Pozdrawiam,
Jan

--
Szukasz pracy ? Znasz rynek IT (Internet) ? - http://webcorp.pl/praca/


  Historia zainteresowania chemią
To moja historia jest o wiele bardziej zawiła :
Już od najmłodszych lat interesowała mnie chemia ( lecz nie jako nauka) były to bardziej praktyczne rzeczy jak np. doświadczenia robienie jakis wywarów itp. - takie dziecinne zabawy - to już mnie interesowało w wieku 6-7 lat - pamiętam nawet jak dzięki takim eksperymentom moja babcia nie straciła włosów, myjąc głowę szamponem którym się bawiłem
W podstawówce doszło trochę innych zainteresowan: m. in. zacząłem się interesowac rzeczami technicznymi: robienie miniatur domów makiet miast a także różnych rzeczy na baterię; także poniekąd interesowała mnie troche biologia - ściślej owady. I co ważne zawsze czułem pociąg do ognia (wiem, że to piromania, ale cóż, jeszcze chaty nie spaliłem, więc jest OK ) Przez całą podstawówkę tak właśnie to wyglądało; dopiero w 6 klasie zacząłem czytac jakąś podstawową literaturę chemiczną, dzięki czemu w 1 gimnazjum byłem do przodu z chemią i fizyką. W tej jednak klasie zainteresowanie chemią ustało - dostałem komputer, który stał się nowym obiektem fascynacji i przez kolejne 1,5 roku myślałem o informatyce. W 2 gimnazjum pewne zdarzenie sprawiło że zainteresowanie informatyką zostało wyparte przez coś innego (nie powiem przez co, bo to przypał troche ) W sumie przez całe gimnazjum nie wiązałem przyszłości z chemią i nie specjalnie zależało mi na super ocenach, jednak spontanicznie mi to wychodziło. Moja nauka wyglądała tak, że nic nie słuchałem na lekcjach, tylo spisywałem to co było na tablicy, nie zastanawiając się w ogóle o czym mowa ; a dzien przed sprawdzianem czytałem to wszystko i na następny dzien ze sprawdzianu 5 lub 6, ale jakos mnie to zwisało
Do 1 liceum do klasy biol-chem-fiz dostałem się na ostatnim miejscu (sami uczniowie co w gimn. mieli średnie pow 5.0); pamiętam pierwszą lekcję chemi; nauczycielka (pani doktor; która wykłada chemie analityczną na UŚ'iu) od razu gdy weszła powiało chłodem - i ten jej niezapomniany strój: jakaś wiejska suknia a na to fioletowa marynarka; no i buciki na koturnach Już od pierwszej lekcji wiedziałem, że to straszna *1)heksa musi byc. Pamiętam jak zaczęła pytac: ktoś nie odpowiedział na jedno pytanie i z bdb spadał na dst W koncu poczytałem ten temat zgłosiłem się i dostałem to 5 i pochwałe że jestem jakims pasjonatem ( choc do tej pory nie wiem za co, bo mi się ta odpowiedz wydawała normalna ).
Potem kartkówka i 4 ( bo nie zapisałem przemiany cząstek elementarnych, mimo że nie podałą tego w poleceniu; powiedziała potem że to jest oczywiste żeby to zapisywac ). No ale jak było pięknie tak szybko się skonczyło; bo był taki dzien że siedziałem w ostatniej ławce ( a omawialiśmy wtedy liczby kwantowe - zapis kratkowy itp.) Z tyłu ch@ja widziałem, ch@ja słyszałem, a co za tym idzie ch@ja rozumiałem, nie umiałem sie w ogóle z tej tablicy doczytac, wiec taki zrezygnowany zamknąłem zeszyt i na chwilę oparłem głowę o zeszyt i w tym momencie ona mnie przyuważyła i padł tekst:
"Ooo! Kolega, widze, śpi !"- potem to już tylko 5 min po mnie jechała na forum całej klasy... Tak mnie tym wkurzyła, że od razu zniechęciła mnie do chemii i to poważnie... Od tamtej pory już połowicznie słuchałem tego co było na lekcji, połowicznie pisałem notatki, przez co powoli zacząłem się gubic w materiale, potem kapa z jakies kartkówki co już mnie kompletnie odrzuciło; moi rodzice załatwili mi korki, które na gówno się zdawały bo na takich korkach w 2 godziny student nie wklepie mi całego działu który omawiany jest przez np miesiąc w szkole, fakt że to co z nim robiłem rozumiałem, ale na sprawdzianie były zawsze jakieś inne rzeczy (a warto dodac że nasz pani lubiła podnosic poprzeczkę dajac podchwytliwe przykłady, jakies wyjatki itp.). Skonczyło się już na tym, że już chciałem zmienic klasę, nie słuchałem już w ogóle tego co było na lekcji nie pisałem w ogóle notatem, nie zaglądałem do książki i jakoś do końca roku dojechałem na dopie
Jednak w ciągu całego roku przekonałem się że owa nauczycielka nie jest wcale taka wredna na jaką wyglądała, w rzeczywistości była w porządku; ja który nic się nie uczyłem, a mimo wszystko traktowałą mnie jak innych, nie tępiła mnie za to że nic nie umiem (jakby to robił prawie każdy inny nauczyciel).
Po pierwszej klasie utwierdziłem się w przekonaniu, że ja nie nadaję się na taki profil, chciałem iśc na coś innego. Na początku 2 klasy z chemii robiliśmy termochemię; oczywiścię była to kontynuacja, bo zaczeliśmy to w czerwcu, więc siedziałem jak na tureckim kazaniu i nie wiedziałem w ogóle o czym ona do mnie gada. Moja mama wymyśliła żeby od razu załatwic mi korki, żeby korepetytor przychodził do mnie regularnie (a nie na ostatnia chwilę jak to było poprzednimi razy) no i zamiast studenta wybraliśmy magistra inżyniera z chemii (cholernie drogi jest ). W przeciwieństwie do studentów facet wiedział za co się zabrac, jakie zadania robic, nie powiem, ale cięzko mi to wchodziło (jak nie znałem poprzednich działów) ale porozwiązywaliśmy trochę zadan; no i na sprawdzianie dostałem 4, co było dla mnie cudem, zwłaszcza że 70% klasy miało dst i niżej. Ale mimo wszystko nadal nie chciałem się uczyc chemii, chciałem zmienic profil. Pewnego razu mieliśmy doświadczenia na lekcji (każdy miał swój zestaw) i wykonywał polecenia nauczycielki. Wtedy poczułem jakieś głęboko zatarte zamiłowanie do tego; z całych sił starałem się to powstrymac, lecz to było silniejsze ode mnie. Wtedy nabrałem wątpliwości co do zmiany probilu, byłem kompletnie rozdarty, nie wiedziałem co robic; pewnego razu napisałem test kompetencji u psychologa; ku mojemu zdziwieniu test wykazał, że mam wysoki poziom myślenia logicznego.
Jak to usłyszałem w mojej głowie nastała rewolucja a zarazem jakas dziwna wewnętrzna radośc. Powiedziałem sobie, że będę się uczył chemii, przynajmniej spróbuję; pamiętam, że był jakiś dział dla mnie niejasny (z resztą co się dziwic jak nie znałem definicji mola). Wtedy otworzyłem podręcznik po raz pierwszy i stał się cud: przeczytałem ten dział któy był dla mnie nie jasny i nagle wszystko zrozumiałe, jakies kurde olśnienie; ze sprawdzianu 5 i pochwała od nauczycielki że jest zadowolona ze postępów, bla, bla bla
Potem już było z górki i z dnia na dzień coraz więcej rozumiałem, coraz bardziej wszystko to stawało się dla mnie jasne i tak w ciągu 2 miesięcy z najgorszego ucznia z chemii w klasie stałem się najlepszy, aż w koncu zacząłem wybijac się nad resztą. W ciągu wakacji przerobiłem materiał z klasy pierwszej i nie mogę uwierzyc że wcześniej miałem z tego dopa, z takich banałów! Przy okazji przerobiłem klasę 3, a teraz zabieram się za tą dodatkową literaturę
Chęc studiowania chemii wyrobiła się u mnie jakoś tak w trakcie 2 klasy.

Objaśnienia:
1) heksa to określenie kobiety wyjątkowo wrednej i fałszywej, słowo pochodzi z gwary śląskiej
 



test kompetencji klasa szosta
test kompetencji uczniow klas
test kompetencyjny szkoła podstawowa
testów kompetencji z języka polskiego
TEST KOMPETENCJI DLA GIMNAZJALISTÓW
test kompetencji podstawowka
TEST KOMPETENCJI UCZNIÓW
test kompetencyjny dla szóstoklasistów
testow kompetencji klas
test kompetencji i
Test dla klasy
testów dla klasy VI
Test kompetencji dla klasy
Test Kompetencji dla klasy 6
Test kompetencji dla klasy VI
  • dave;kunst
  • genova wlochy
  • ubieranki;chrzestne
  • pixelart
  • eduseek matematyka
  • statystyki bezrobocia w Polsce
  • refco forex
  • Project AIDS
  • www uzdrowisko ladek